Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [29]  PRZYJAC. [69]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
beti_rzecz_jasna
Pamiętnik internetowy
bejdak

Beata
Urodzony: 19xx-01-05
Miejsce zamieszkania: Nibylandia!
41 / 105


2008-08-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
bieg z niespodzianką... (czytano: 182 razy)



czyli o tym jak mi się nie udało... :(
rano postanowiłam, że jak zobaczę za oknem to co zapowiadali to się nie ruszam, przekładam się na drugi bok i śpię dalej... było szaro, ale nawet nie padało! Więc grzecznie poszurałam nogami do łazienki, a tam niespodzianka! schit! :[ nie ma co... może źle nie będzie! Jem wafle ryżowe, słyszę z sypialni jak tata na mnie się wydziera, że mam nie jechać, że jestem głupia etc... czyli wszystko co ma do powiedzenia na temat mojego biegania! :P puszczam to wszystko mimo uszu! Biorę rower, przygotowana na najgorszą ulewę wszystko szczelnie zapakowałam! no i wazzup! 30km zrobione w 1:05! za szybko! o czym miałam się przekonać na trasie biegu! Brzuch zaczyna coraz bardziej boleć... 3..2..1.. start! i już na 1 km wiedziałam, że to będzie nie bieg o życiówkę, a o to żeby nie zejść z trasy... postanowiłam truchtać byle do przodu! na 5km miałam 28:00 później było gorzej... dałam się wyprzedzać i w duchu się przeklinałam, że nie walczę! zaraz, zaraz! ja walczyłam żeby się nie zatrzymać! Później ten potworny ścinający ból pod mostkiem! Co to do cholery jest, że ciągle powraca! nie wiem od czego to zależy! ale to tak boli, że momentami się zastanawiam czy to nie... wypluj to słowo! :[
Doping był wspaniały! Nawet strażacy na trasie bili brawa! :)
Dobiegam na metę! a tu niespodzianka! Rodzinka w komplecie... już widzę i już słyszałam jak się te sójeczki wybierały do Kobyły! :P Babcia rozczarowana bo "takie stare próchno" przybiegło przede mną! Nawet January! :P ale mnie metoda marszobiegu już nie interesuje! Powiedziałam, że leciałam treningowo na otarcie łez! ale i tak mi babcia do dziś wypomina... ech! nie zawsze można być pierwszym! ;) czas: 1:40:27! siara jak się patrzy! w dodatku nie byłam ani ciut zmęczona! :[ :[
Kupili sobie jakieś losy i świeczki wygrali! Tata się nabijał jak inni targali wygrane wory zboża! ;) później zjedli kiełbache, pozwiedzaliśmy tutejszy kościół. Ja z radości, że auto jest rozebrałam rower i załadowałam do bagażnika... na powrotne 30km już nie miałam siły tym bardziej, że mnie zalało! :/ cudowne te dni! :[
no i wróciliśmy do domu!

mamy złoto i srebro! :D

ja naprawiłam Piotra głośniki! tak, tak... Beti nie jest obce obcowanie z lutownicą i innymi rzeczami! tata ocenił robotę! 1 klasa! ;)

a dziś nawet jak cicho słucham muzyki to mi głowa pęka! ta pogoda! wieczorem zrobię 10km...

PRZETRWAM!



Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
drago
10:29
szalas
10:24
luksik86
10:17
Stonechip
10:15
maur68
09:21
Grzesix
09:17
benek88
09:14
miłośnik biegania
09:11
cinekmal
08:54
ulek85
08:44
LIPAS
08:40
Henryk W.
08:38
biegacz54
08:35
AniaK
08:00
platat
07:55
Leno
07:51
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |