2011-07-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ciapaki (czytano: 984 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.polskatimes.pl/magazyn/416789,giorgio-cozzolino-jedzie-po-kielbase-od-stinga,id,t.html#m

Codziennie na wakacjach jedliśmy z Kiciosem ciapati. A że nam bardzo smakują to trochę sie spoufaliliśmy z tym wybornym przysmakiem i zmieniliśmy mu nazwe na ciapaki. Do naszego wewnętrznego użytku ;). Ponieważ dużo osób na tym forum zajmuje się pieczeniem własnego chleba, pomyslałem, że napisze o ciapakach jako - jego jeszcze bardziej wyrafinowanej - alternatywie.
Dla mnie ciapaki są lepsze, ponieważ je się je na gorąco i są przygotowywane na bieżąco. Tradycyjnie ciapaki robi sie tylko z mąki i z wody, ale ja od samego początku nie widziałem zadnego powodu, żeby nie robić ich z mąki i z naturalnego zakwasu. Zakwas to najprostsza rzecz pod słońcem - połowa mąki, połowa wody, sterylne warunki przygotowania, temperatura 20-25 st, przykrycie z gazy, raz dziennie trzeba dobrze wymieszać (wprowadzić tlen) i po trzech dniach jest gotowy. Później wystarczy w miarę zużycia uzupełniać wodą i mąką i mamy zakwas na bieżąco.
Ciapaka robi się tak - 1 szklanka mąki i 1/3 szklanki zakwasu /porcja na jedną osobę - 2 ciapaki), można również dodać łyżeczkę oliwy, ale nie jest to konieczne. Następnie wyrabia się ciasto. Lepiej - moim zdaniem - dodać minimalnie mniej zakwasu, niż za dużo, po prostu łatwiej i krócej wyrabia się ciasto. Po tygodniu wiadomo już, co to znaczy minimalnie mniej, niż więcej ;) Żeby wszystko miało rece i nogi ciapaki wyrabia się na wieczór, tak, żeby sobie wyrosły troszkę przez noc i rano smaży na patelni. Tak jest idealnie, ale można wyrobić rano i zjeść popołudniu. Ostatecznie, takim minimum jest godzina.
Jeśli zostawimy mąkę z zakwasem, czyli wyrobione ciasto po prostu, na parę godzin, umożliwimy bakteriom kwasu mlekowego "przerobienie" mąki na lekkostrawną i pozbędziemy sie kwasu fitynowego skutecznie uniemożliwiającego wchłanianie minerałów do organizmu. Jeżeli do tego zostawimy ciasto na noc - będziemy sprzyjać rozwojowi bakterii tlenowych kwasu mlekowego ponieważ noc to pora YIN. Smażenie jest YANG, dlatego lepiej żeby odbywało się rano.
Bakterie kwasu mlekowego istniejące w dobrze zrobionym zakwasie wspierają nasz organizm stanowiąc naturalną dla człowieka florę bakteryjną. Ułatwiają trawienie i żywią się "odpadami" powstającymi podczas trawienia przerabiając je np na witaminy. Bardzo ważne jest również to, że tworzą w układzie pokarmowym właściwe środowisko niesprzyjające drożdżycy i innym pasożytom. Nie od dziś wiadomo, że zdrowe jelita determinują zdrowie i energie.
Najzdrowsza jest mąka żytnia razowa, najlepiej ekologiczna. Pszenna mąka jest "lżejsza", mniej wymagająca, niemniej pszenica jest zakwaszająca, także spożywana codziennie w jakiejkolwiek formie nie sprzyja utrzymaniu pełnego zdrowia. Nasi przodkowie jedli chleb z żyta lub prosa a pszenice od święta. Lepszy od pszenicy jest orkisz - powracająca do łask odmiana pszenicy. Orkiszem np karmi się konie wyścigowe, które w sumie niczym specjalnym od maratończyków sie nie różnią :)) Choć np ustępują triathlonistom :D
Ciapaki trzeba z czymś jeść - tu już jest pole do popisu dla kulinarnej wyobraźni. Niemniej - moim skromnym zdaniem - głupotą byłoby łączyć zdrowe lekkostrawne i odżywcze ciapaki z jakimś ciężkim żarciem. Ciapaki to węglowodany, czyli połaczenie z mięsem, wędliną, czy serem czyni jedzenie ciężkostrawnym. Polanie samym zdrowym tłuszczem już wystarczy, żeby było smacznie. Ale bardzo fajnie smakuje też ciapak z kiszoną kapustą zrobioną z ghee lub zykłym masłem na gorąco i ostro. Ostatnio tez wypróbowałem botwinke duszoną w oliwie z dodatkiem mniszka i przyprawioną świeżą bazylią oraz pieprzem. Dla mnie idealne.
A dziś w planach 400-metrówki na Olimpii, może sobie padać jak chce, przy takim bieganiu i nawierzchni naturalne chłodzenie wskazane :) Mam nadzieje, że po wczorajszej jeździe na blacie dam rade. Chciałbym biegać po 3:30/km ale na miejscu zweryfikuje tempo, bowiem po ostatnich doświadczeniach z rytmami luz będzie wyznacznikiem tempa ;)
a w linku Sting i jedzenie :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2011-07-28,11:03): Ja też:)))) Tr (2011-07-28,11:12): to znaczy o podpłomyki chodzi tak? uwielbiam i robię sobie najróżniejsze. :) tygrisos (2011-07-28,11:21): Wiechu, Marysia - koniecznie :) tygrisos (2011-07-28,11:25): Tak podpłomyki, pamietam taka nazwe z dzieciństwa, ale te były prosto z pieca na węgiel.
|