2019-09-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 29.09.2019 Wycieczka RoweroWOT zaliczona. (czytano: 280 razy)

Po 80 minutach dotarłem do Góry Kalwarii przez Kabaty, przy Ogrodzie Botanicznym i prosto od Konstancina szosą 724 do Centrum Góry Kalwarii, tutaj przerwa na 3 jabłka i dalej na Kosumce przez most, ale za nim do niego dojadę to ruch sory jak zawsze dlatego wpakowałem się kiedy była okazja braku ruchu chwilowo w jednym kierunku bo by mnie nigdy nie wpuścili no i dalej na most, za mostem kolejne przebicie się przez jezdnię do schodów, akurat był ktoś jeszcze kogo dogoniłem i udało się przedostać, dalej do wsi Kosumce i do Szosy 805, jakoś szybko zleciało zanim długo się jechało przez wschodnie tereny zielone Warszawic i zachodni teren zielony Pogorzeli Osieckiej. Dojechałem do Centrum Osiecka i tutaj kolejna przerwa na płatki które miałem na znacznie dłużej i zanim zacznie się właściwa częśc wycieczki.
OSIECK-Trakt Królewski-Las Mazowiecki Park Krajobrazowy-Celestynów-jakoś do Góry Kalwarii, do SIekeirek się nie wybierałem z powodu zasobów energii, funduszy i zmęczenia.
Od Osiecka gdzie na rynku stoi tablica o Historii Miejscowości od nazwy do czasów kiedy tu powstało większe osadnictwo, z czego korzystali, kto jak rozwijał tutaj prestiż i osiedlał się.
Dalej pojechałem szosą na Tabor, nawierzchnia jednak na odcinku Osieck-Wiadukt nad torami była pozdzierana i remontowana, wydarte wszystko do pojedyńczej warstwy i kocich łbów z dawnej epoki. Dalej asfalt ok ale ja miałem przy jednym parkingu zjechać na przełaj i tam miała być ta trasa odwiedzana ale pożałowałem tego bo tutaj sam piach.
No i na 2 czy 3 skrzyżowaniu odbiłem w lewo do asfaltówki ale jak się okazało to ze teraz skręciłem w prawo to był błąd bo powinienem jeszcze podjechać kawałek w lewo i wtedy w prawo na szosę 802 na północ a tak myśląc że docieram do Podbieli za wzniesieniem to okazało się że dotarłem do wsi Ponurzyca. Dalej jechałem w takim razie przed siebie już, zobaczę jak to dalej pójdzie a i od momentu wjazdu na Powiat Otwocki czy od momentu za Osieckiem na północ zwróciłem uwagę na to gdzie, co jaki dystans 50m-100m może co 200m najwyżej leżą porozrzucane śmieci, plastiki i szkło, wszędzie w lesie i na wioskach, dalej za wsią Ponurzyca nie było inaczej. Dotarłem do przejazdu Kolejowego i za nim w lewo wedle Mapy Powiat Otwocki i Mazowiecki Park Krajobrazowy jaką miałem. Pojechałem by dotrzeć do Celestynowa, droga wyjeżdżona przez maszyny budowlane, jednak po jakimś czasie wygodna jazda prosta była uciążliwa choć minąłem wiadukt szosy 50 i dotarłem do lasu ale jeszcze z kilometr nieznany musiałem się najeździć zanim dotarłem do zabudowań Celestynowa czego oczekiwałem że będzie widoczne znacznie szybciej! Już Natychmiast!
Zaczynałem czuć zmęczenie od rejonu Celestynowa, dojechałem do Placu pod stacją PKP, dobrze że przy wjeździe na szosę w jednym punkcie się zawróciłem bo bym wyjechał zmęczony na Kołbiel a nie na Celestynów. Uff,
Docierając do Placu Dworcowego odpoczynek a już pić mi się chciało, poza tym odpoczynku mi potrzeba, zjadam płatków trochę i patrząc o tym jak dotrzeć do szlaku tego biegowego to jeszcze zbieram się i po trasie za Zielonym Szlakiem Pieszym i dalej tez rowerowym oraz jakimś szlakiem dla inwalidów docieram do szlaku dla orientacji w terenie na jakąś zarośniętą drogę i no docieram dalej aż gdzieś odbiję w lewo i tyle, szlak ten był lepiej oznaczony niż biegowy którego znalazłem jeden słupek kierunku i to w miejscu gdzie znowu była drogą którą już jechałem. W tym momencie wracam do placu przy stacji PKP Celestynów i znów trochę odpoczywam i zjadam płatki miodowe a dalej no zamiast se czekać jeszcze to biorę się w garść i jadę w stronę wsi Dąbrówka.
Musze dotrzeć do Góry Kalwarii i dalej do domu.
Jadę trasa która wczoraj pokonałem pieszo i no nawet nie chciało mi się z niewiedzy i lenistwa połazić te 5km więcej by odwiedzić szlak biegowy Nadleśnictwa Celestynów w okolicy jakiegoś Centrum Edukacji Leśnej a nie samej siedziby Nadleśnictwa.
Docieram do Bunkra Dąbrowiecka Góra i dalej na lewo juz na Janów i korzystając z okazji mijam szosę 801 i lewym poboczem do szosy 734 na Otwock Wielki i dalej na Glinki skrótem wschodnim, chce mi się pic że już patrzę czy sprawdzać czy jakaś leżąca butelka ma jeszcze wodę i taką za Otwockiem Wielkim znajduję i korzystam z resztki, nawet nie małej, dalej też wziąłem se dwa jabłka małe i pojechałem dalej, do Góry Kalwarii był ok, dobrze że miałem kask bo nad Wisła tak zawiewało że czapka by mi spadła z głowy i może nawet do rzeki, poza tym na trasie wiało prawie cały czas i to nawet silnie by zmęczyć. W Górze Kalwarii nie wiedziałem kiedy 742 odjeżdża i chciałem skorzystać z podwózki, tak byłem zmęczony, nie wiedziałem czy trafię w porę czy nie i będę musiał postój zrobić i dalej jechać, nie wiedziałem czy odjazd jest 16:12 czy 16:52 a okazało się że stoi na pętli i odjazd 16:24 a nie 16:12 co mnie naśpieszało, uff, to odpocznę i podjadę do Kabat. Tak tez się stało, wypoczynek zaliczony w pełni i uff, ulga, bo nie tylko ja przewoziłem rower czy wózek ale w pełni oba pojazdy się mieściły.
Wysiadłem i zaczyna padać deszcz choć średnio, nareszcie ale nawet jak późno, wracam dalej do domu na posiłek na obiad ale przede wszystkim napoić się! Dobra, czas to by odpoczywać ale opisać przygodę z 29.09.2019.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |