2019-09-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 28.09.2019 Dwunasty raz wydarzenie w Karczewskim Lesie dla biegania. (czytano: 229 razy)

28.09.2019 Dwunasty raz wydarzenie w Karczewskim Lesie dla biegania.
WYNIKI z 12 Karczewskiego Biegu Szlakami Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.
https://www.protimer.pl/bio/export/results_online/664/6569
Po biegu 11.05 do dnia 22.08 nie działo się nic aż znalazłem zapisy i regulamin na 12 edycję, postanowiłem się od razu zapisać i zobaczyć jak będzie ale no za zadanie wyznaczyłem se zebranie ekipy na bieg, ogłaszając codziennie wpis o regulaminie i zapisach, nie wiedziałem jak do końca pójdzie ale co jakiś czas ktoś się zapisywał, ok, zobaczymy, może będzie dobrze, jest no z 40 dni tego 22.08-28.09, 37 dni jak jednak wynika. Opłacają nawet niektórzy od razu, ja wpłatę wysłałem na konto organizatora i tak czekałem było coraz lepiej, chyba po 05.09 znacznie lepiej. Trzeba dalej codziennie zachęcać aż do dnia wydarzenia, nawet po 20.09.
Tak to też szło, nawet był w planie dojazd rowerowy na dzień biegu, wyścig postanowiłem odpuścić by tutaj zrobić spokojny bieg szkoda że nie pojechałem na rowerze z powodu porannego odradzania, chyba se to zrekompensuję!
Odwiedzenie Trasy Ścieżki Biegowej Celestynów i trasy Karczew-Torfy -->Osieck, jutro albo nie wiem, czekać z tym nie chcę! 07.10? 01.11? 02.01?
Dobra, teraz o Dniu Wypadu na Bieg i samego biegu oraz co dalej zrobiłem. Wyszedłem z domu po jakimś niewielkim śniadaniu i za to co miałem przy sobie na wydatki odrobinę wydałem na coś na przekąskę, raz na początku wyjścia a potem po dotarciu i podjeździe 503 tylko do Metra M1 i dalej na Śródmieście i do Kolei Mazowieckich, w ostatniej chwili zdążyłem na pociąg w kierunku Otwock i dojechałem do Falenicy by się przesiąść na SKM S1 i skasować bilet na 2 strefę a nie jechać na gapę, byłem i tak 30 minut w plecy ale co tam, czasowo się wyrobię.
Po drodze dalej przekąski jakieś i do biura, docieram na 09:00 na granicę Karczew-Otwock przy drodze dalekiej prostej od PKP do Biura i Leśniczówki w jednym, jak zawsze. Wszystko pieszo, po drodze mijam jednak kałuże spore po deszczu, np. przy Hożej w Otwocku czy jeszcze gdzieś a dalej za końcem asfaltu, droga tez jakby twardsza niż ubity stabilny przełaj a pokryta czymś jak powłoka na jezdnię. Czas poza tym uprzyjemni mi Gazet iOTOWCK bo darmowa i sporo do czytania jak w gazecie Ursynowskiej z Czwartku. No i jestem na miejscu, po tym jak sporo ludzi samochodami przyjeżdżało na bieg, na grzyby i na oglądanie Bunkra Dąbrowiecka Góra chyba też.
Ruch spory i zaparkowane czasem tez jakieś auto.
Docieram do biura i odbieram swój pakiet zwyczajnie, numer startowy i bawełniana koszulka, rozmiar M, jakikolwiek mogę wziąść. Czas na razie poza tym jak szedłem umilało 93,3 MHz słuchane poza środkami przejazdu bo tam wszystko zagłuszone, w marszu czytać nie zamierzam. No i poczytane większość z gazety zanim po 10:00 się zrobi i czas na przygotowanie do biegu będzie, ludzie się pojawiają, część z dziećmi na biegi młodych na 100m i 200m a 30 minut później start dorosłych na 10km.
Przed biegiem ogłoszenia o tym co czyje z oznakowania bo poza biegiem tego samego dnia dostało pozwolenie wydarzenie Rowerowy Maraton MTB ale tyle że start ich będzie jak nasze bieganie dziś tutaj się zakończy, trasa każda ma swoje odmienne oznakowanie. Wszystko to widać już przy rozgrzewce, poza tym zastanawia dlaczego na ostatniej prostej przed meta stoją maszyny budowlane i jest rozrzucona metalowa siatka, jak do ogrodzeń szkółek leśnych. Jeszcze o tym by nie pomylić trasy i na gwizdek sygnał startu.
Ruszamy, trasa zaczyna się jak zawsze, piach i długie proste, pilnowana i oznakowana na wszystkich zakrętach tak że nikt się nie zgubi. Rzecz jasna nagrody zawsze te same nie zmieniły się od 1 i 2 edycji.
Ciesze się że ludzie się zapisali i wystartowali by ukończyć 10km, starałem się o to codziennie przez 37 dni.
Podium jest dla tych co się pościgają, ja na tym biegu wyścig se odpuszczę, wszystko spokojnie pokonywane po miękkim przełaju oraz trudniejszych piachach i wzniesieniach, ja biegłem se spokojnie i no w biegu tez skorzystałem z punktu zasilania, dwa kawałki czekolady mlecznej chyba i kawałek banana, wody nie brałem, zostawiam se to na mecie. No i trasa inna niż poprzednia z 11 maja, to dobrze, wszystko poszło dalej dobrze do końca. Na mecie medal i potem ćwiczenia i po powrocie do zwykłego stroju czas na posiłek, zostały jeszcze kurczaki, sok pomarańczowy i chleb krojony.
Najadam się i napoję do umiaru i dalej ruszam pieszo w stronę Bunkrów Dąbrowiecka Góra i Celestynowa.
Po drodze info o trasie Maratonu MTB oraz odcinek z zakazem gdzie była wycinka drzew ale już po fakcie, chyba przed tym weekendem dokonano tego.
Zachęcany byłem też na jakieś biegi oraz wspominane o biegach gdzie ktoś znajomy uczestniczył lub będzie uczestniczył ale nie wszędzie mogę być, Październik i Listopad mam już zaplanowany.
Ruszyłem do Czerwonej Drogi z Karczewa prowadzącej lasami a nazwa od dawnej nawierzchni tej drogi. Idę i co jakiś czas przejeżdża samochód i mnie mija, droga pełna kałuż, jakoś idzie i docieram do pełnej godziny do granicy lasu i pól na drodze do Dąbrówki i Celestynowa oraz Kołbieli. Po drodze lekki zakręt, poza tym zwyczajne wiejskie widoki. Czasami jakieś miejsce pamięci czy to głaz pomnik czy drewniana rzeźba czy jeszcze zanim odbiję do Celestynowa idę i mijam jak się okazuje zamkniętą z powodu przejazdu kolejowego drogę i tutaj spokój, ja jednak poszedłem prosto i se z tym zaraz obok wykopu i rozebranego torowiska przejście przez teren budowy znalazłem. Po problemie, dalej docieram do skrzyżowania za torowiskiem i tutaj coś jest ale to szlak Celestynowski o Polskim Państwie Podziemnym, dalej Leśniczówka i Nadleśnictwo, jednak nie ma tu nic o Ścieżce Biegowej na 3km, no to nie wiem gdzie to.
Gdybym był na rowerze to inaczej by to poszło i nie było takiego zniechęcenia. Ech! Docieram do Dworca PKP i kupuje bilet na powrót, koszt 5,40zł, więcej niż myślałem ale trudno. No i jeszcze trochę trzeba poczekać na zastępczy autobus. mam co na szczęście jeszcze do poczytania i zniechęcony że reszta z drobnych o 2-3zł mniej niż myślałem to wydaję o 10zł więcej na coś by się najeść. No ale muszę coś naoszczędzać jeszcze na 05.10 bo zamierzam odwiedzić Food Trucki.
Wracam i tyle, już nic ciekawego mnie nie spotyka, po drodze jeszcze jakieś zakupy i do domu na kolejne zapychanie się słodkim i napojenie.
No w sumie co ja dalej będę pisał o tym że jest nieciekawie zwyczajnie i czas odpocząć.
Dobrze ze telefon mi się nie rozładował w pełni i znalazłem jeszcze w drodze do Biura Zawodów 10gr przypadkowo.
Zobaczymy co jutro, Trening na pewno wcześnie rano a czy wypad rowerowy na Górę Kalwarię, Osieck i Torfy oraz może ten Celestynów by poodwiedzać trasy a potem do 14:30 w Poniedziałek wypoczywać. Tylko gdzie ta ścieżka biegowa 3km? Na wschodzie Celestynowa?
THE END THIS WPIS.
Ja0306 Biega. Ku realizacji Celów.-Strona Imienna.
Czekam na 13 Edycję Biegu i oby się odbyło co najmniej 15 edycji imprezy.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |