Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
127 / 192


2008-01-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Nowy Rok 2008 (czytano: 347 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://www.laskikabackie.republika.pl/SWINIA20080101.html

 

Nowy Rok zaczynam bez postanowień. Budzę się w miarę wcześnie i już o godz. 8.30 jestem w lesie. Z kijkami. Bo kupiłam sobie takie trekkingowe, żeby poćwiczyć chodzenie z nimi. Dziwnie się czuję. Las piękny, świeżo przyprószony śniegiem, zamglony, taki wyciszony. Nie ma rowerzystów, nie ma biegaczy, nie ma spacerowiczów... Potem jednak jakiś spotykam, ale naprawdę mało. Gdzieś w oddali widzę sarny przeskakujące w poprzek ścieżki. Gdybym nie miała tych głośnych kijków, to mogłabym podejść/podbiec bliżej. Tak, kijki są głośne, i tak dziwnie drżą. To znaczy nie drżą mi w dłoni, bo mają jakiś system anti-shock, ale tak w ogóle to wibrują. Na początku musiałam bardzo dokładnie wymierzyć ich długość, bo wystarczyło, że jeden był o pół centymetra dłuższy, a już to się czuło podczas odpychania, bo znosiło mnie na bok. Dobrze mi się chodzi, bo wydłużam krok, doskonale prostuję kręgosłup, ale tak szczerze mówiąc to strata czasu. Na podbiegach odpychanie było skuteczne, lecz na płaskim takie sobie. Zrobiłam ponad 11 km w tempie ok. 8:30-9:00. Kijki pomimo że składane, jednak są za długie i przeszkadzają przy bieganiu i zbieganiu. Chyba jednak nie wezmę ich na Rzeźnika. Ostatni kilometr do domu zrobiłam biegiem.

Po powrocie szybka toaleta, przebieranie, małe wspólne śniadanko i znów ruszyłam do lasu na spotkanie przy szlabanie z Laskami Kabackimi.

Przybyłam na godz. 12.00 trochę spóźniona, a na miejscu było mnóstwo ludzi oraz pies (Neska). Ruszyliśmy na tradycyjną ŚWINIĘ na mostek, tam wypiliśmy przyniesionego przez zeta szampana i dalej truchtem po pętli. Na 7-mym kilometrze musiałam się pożegnać i pognać do domu, do dzieci.

Wieczorem znów wychodziłam - tym razem spacer z dziećmi, więc ani szybko, ani daleko, ani intensywnie, za to oberwałam paroma śnieżkami.

fot. Benek Wyszyński

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Admin
12:56
Borrro
12:36
mario1977
12:31
Stonechip
12:30
JPC_XSTeam
11:55
jaro109
11:53
ulek85
11:45
1223
11:38
Kenenisa Bekele
11:37
Daro091165
11:28
marian
11:22
jacek83
11:19
szymon_p
11:13
jaromx1
11:07
przemek300
10:50
smszpyrka
09:56
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |