2014-01-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Moja ostatnia Chomiczówka (czytano: 373 razy)

Sytuacja powtarza się co roku. Chwilę po 10.00 wjeżdżam na parking Lidla (jedyny raz w roku, kiedy podjeżdżam pod supermarket tej sieci), widzę biegnących w Biegu o Puchar Bielan, idę do gimnazjum w którym jest szatnia, widzę idących z naprzeciwka biegaczy z medalami i myślę "ja też chcę być już po biegu"...
Tym razem musiałem pójść jeszcze po numer startowy, bo nie przyjechałem dzień wcześniej. Trochę się bałem, że będę za późno, ale nieodebranych numerów było całkiem sporo.
W sobotę po południu miałem wrażenie, że łapie mnie przeziębienie. Lepszego momentu wybrać nie mogło... Na szczęście w niedziele rano było całkiem dobrze, tylko lekki ból głowy, za to pogoda paskudna. Nie licząc Ksawerego, chyba najgorsza tej zimy. W zasadzie już jadąc na Chomiczówkę pożegnałem się z marzeniami o życiówce.
Na starcie ustawiłem się z tyłu, dopiero później zobaczyłem tabliczkę 1:37:00, więc czym prędzej przepchałem się trochę do przodu. Pierwszy kilometr pobiegłem w tempie otaczających mnie ciasno biegaczy, później zrobiło się luźniej. Momentami miałem wrażenie, że biegnę za szybko, ale później zaczynało wiać w twarz i trzeba było zwolnić. W każdym razie z pobieżnych obliczeń wynika, że każdą piątkę przebiegłem w tym samym czasie. Wbiegając na ostatnią piątkę miałem jeszcze nadzieję, że poprawię wynik z 18 stycznia 2009 roku, ale niestety nie byłem w stanie wystarczająco przyspieszyć. Co prawfa 2 kilometry zrobiłem poniżej 5 minut każdy, ale to nie wystarczyło. Tak myślę, że to wina pogody, a dokładniej wiatru. Temperatura mi nie przeszkadzała, ale wiatr wiejący w twarz dość mocno.
Na mecie miałem czas netto 1:19:13, ponad 7 minut szybciej niż rok temu. W zeszłym roku wyprzedziłem 243 osoby (57 w kategorii wiekowej), wczoraj już 448 osób (96 w kategorii wiekowej). Jak patrzyłem na międzyczasy, to cały czas przesuwałem się w górę, tylko od ostatniego pomiaru do mety wyprzedziło mnie 8 osób.
Generalnie ze startu jestem bardzo zadowolony, widać że treningi nie poszły na marne. Z tym większym optymizmem czekam na Półmaraton Warszawski.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu robaczek277 (2014-01-21,08:29): Gratki :-)
|