2011-01-17
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Siła wyższa :( (czytano: 248 razy)

W tych dniach miała się tu pojawić relacja z pierwszego w tym roku startu w Biegu Spełnionych Marzeń. Ale się nie pojawi. Cóż, siła wyższa...
Tak się cieszyłem, że udało mi się unikn±ć tym razem listopadowo-grudniowego „zapuszczenia” i nie będę musiał mozolnie wracać do formy po zimowym biegowym lenistwie. Rok temu w Biegu Spełnionych Marzeń nie próbowałem nawet startować, bo się bałem, że nie dam rady przebiec 15 km. Teraz miało być inaczej. Czułem, że jestem w dobrej formie i start w zawodach będzie sam± przyjemno¶ci±. A tu klapa... Na pocz±tku stycznia przypl±tał mi się jaki¶ paskudny wirus. W dodatku do¶ć podstępny. Nie położył mnie od razu do łóżka, tylko nękał po trochu. Trochę go przez to zlekceważyłem. My¶lałem, że wystarczy, gdy zrobię sobie trzy czy cztery dni przerwy od biegania i wszystko będzie dobrze. Dłuższej przerwy nie chciałem robić na tydzień przed startem, więc pomimo że nie czułem się jeszcze rewelacyjnie, postanowiłem pobiegać trochę we wtorek i ¶rodę. I to był, niestety, wielki bł±d. Już w ¶rodę wieczorem zacz±łem do¶ć mocno chrypieć i kaszleć, a w czwartek rano obudziłem się z takim bólem gardła, że trudno mi było przełkn±ć ¶linę. Głos miałem taki, że mógłby z powodzeniem dubbingować Himilsbacha. Jeszcze się wtedy trochę łudziłem, że może jednak do soboty wszystko przejdzie, ale nic z tego. Wszystkie siły mi uleciały gdzie¶ do walki z chorob±.
Zły jestem na siebie, bo post±piłem zupełnie odwrotnie, niżbym poradził komu¶ innemu w takiej sytuacji. Gdyby kto¶ mnie pytał o radę, czy warto biegać, z lekkim przeziębieniem, aby nie stracić formy przed zawodami, powiedziałbym mu, że absolutnie nie warto. Lepiej zrobić sobie dłuższ± przerwę i potem najwyżej pobiec trochę spokojniej. Nie ma sensu ryzykować, bo łatwo się, szczególnie w zimie, doprawić i kończy się to tak, że przerwę i tak trzeba sobie zrobić, tyle że akurat w czasie zawodów. No i mam za swoje – że się nie posłuchałem. W sobotę mogli¶my z Maj± (podobnie chor±) tylko obserwować wyniki biegu w internecie i aż nas skręcało, że nas tam nie ma.
Trudno, co się stało, to się nie odstanie. Będzie nauczka na przyszło¶ć. Przy okazji u¶wiadomiłem sobie, jak bardzo jestem od biegania uzależniony. Naprawdę trudno mi wytrzymać więcej niż kilka dni bez treningu, a ¶wiadomo¶ć, że inni biegn± sobie na fajnych zawodach, podczas gdy ja siedzę w domu, to już masakra. No, ale chyba lepsze takie uzależnienie od kilku innych...
Tego startu w BSM żal mi jeszcze z powodu... Jacka Danielsa. Oczywi¶cie nie tego do picia, tylko tego do czytania o bieganiu. Bardzo podoba mi się koncepcja treningu stworzona przez pana J.D. Jak wiadomo, polega ona na tym, aby prędko¶ci treningowe dostosowywać nie do wskazań pulsometru, ale do wyników uzyskanych w ostatnich zawodach. Ze specjalnych tabelek trzeba odczytać sobie, w jakim tempie biegać poszczególne treningi, bior±c pod uwagę czas osi±gnięty podczas startu w zawodach. No i miałem nadzieję, że wynik z Biegu Spełnionych Marzeń będzie dla mnie tak± wskazówk±, jak trenować w obecnym zimowym okresie. A tu nic z tego. Trzeba będzie dalej kierować się intuicj±, bo żadnych zawodów na horyzoncie na razie nie widać.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |