Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [51]  PRZYJAC. [27]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
tygrisos
Pamiętnik internetowy
Cel - triathlon

John Bravo
Urodzony: 1984-05-12
Miejsce zamieszkania: Poznań
5 / 83


2009-07-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
prawdziwy letni wieczór (czytano: 137 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://picasaweb.google.pl/Aqualani/JezioroCzarneCzernice15102007#

 

To dokończe, jak juz zacząłem :) Druga szklanka - to coś czego szukałem długi czas, przerażony jak mało witamin minerałów i enzymów jest w dzisiejszych warzywach i owocach. Generalnie jestem wegetarianinem, choć zdarza mi sie jeść mięso, najczęściej na jakichś imieninach u cioci lub obiedzie u rodziców. Tak, raz, dwa razy na miesiąc. To coś, to skoncentrowany sok z trawy zbożowej, który rozpuszcza się w wodzie, będący kopalnią tego wszystkiego, czego człowiekowi potrzeba. Zacząłem go pić w marcu i teraz nie wiem, czy to nie było przyczyną sporego wzrostu sił witalnych i m.in. decyzji o starcie w maratonie, czy może jeszcze coś innego. Ale niech będzie, że to wypadkowa paru czynników na raz, po co się zastanawiać nad rzeczami, które się dzieją i dają radość :)
Jest późny, jak dla mnie wieczór. Nie ma co mówić, wciągnąłem się w bieganie, wciągnąłem się również w ten blog. Już od jakiegoś czasu chciałem pisać pamiętnik, chciałem poczekać na własną stronę i robić to tam, ale nadarzyło się bieganie, nadarzył się cel, jakim jest poznański maraton i trafiłem na tą stronę, więc nie ma co czekać. Jutro spokojne elementy jogi, w sobotę chciałem zrobić rozbieganie, podjąłem jednak decyzje, że będe to robił w niedziele rano, zeby złapać nawyk wysiłku w ten dzień. Jak będzie ładnie, to w sobotę troszkę popływam w Jeziorze Czarnym, które dla mnie jest tak samo magiczne, jak ukryte wśród lasów i trzcin. Odkryłem je trzy lata temu i nie ma w tym dziwnego - bo cóż to takiego odkryć jezioro 25 km od Poznania. Jednak konia z rzędem daję temu, kto znajdzie wejście do tego jeziora :P Od trzech lat pływam w nim latem, ale za każdym razem, gdy rozpoczyna sie sezon, szukam na nowo dojscia do niego, pomimo znaku rozpoznawczego, jakim jest leżące niedaleko, wyrwane przez burze drzewo. W tym roku szukaliśmy z moją partnerką ponad pół godziny a całą sprawę utrudniały wielkie czerwone mrówki zazdrośnie strzegące ukrytego wejścia, które zmuszały do dotykania ledwie ziemi, bo inaczej wchodziły na nogi i gryzły. Ją :))) Mnie jakoś oszczędziły, ale to zapewne sprawa lepszego obuwia i dolnych ściągaczy w spodniach :D

Acha, i zgłosiłem się dziś do drużyny wilka, ze mnie człowiek lasu, także z największą przyjemnością wezmę w tym udział :) Mam nadzieje, że nie przyniosę wilkom wstydu :d

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
lemo-51
11:18
drago
10:29
szalas
10:24
luksik86
10:17
Stonechip
10:15
maur68
09:21
Grzesix
09:17
benek88
09:14
miłośnik biegania
09:11
cinekmal
08:54
ulek85
08:44
LIPAS
08:40
Henryk W.
08:38
biegacz54
08:35
AniaK
08:00
platat
07:55
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |