2009-07-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Jak to się zaczęło (czytano: 155 razy)

5 lat temu, gdy skończyłem 30 lat zamarzyłem sobie, że chciałbym wystartować kiedyś w triathlonie. Było to w czasie Olimpiady i transmisja z olimpijskiego traithlonu zrobiła na mnie duże wrażenie. Jako dzieciak, w wieku 7-10 lat trenowałem pływanie na poznańskiej Olimpii, wieku 13-14 lat trenowałem biegi średnie w poznańskim Energetyku (pod dowództwem Pana Jana Grendy :) ) a wtedy, czyli 5 lat temu jeździłem codziennie rowerem do pracy. Więc dlaczego by nie ? Jednak wtedy nie mogłem sie uporać z kontuzją kolana, miałem dużo problemów ze samym sobą, także na marzeniach się skończyło.
W tym roku nastąpił powrót do marzeń sprzed 5 lat. Przez ten cały okres zgłębiałem wiedzę ( i nadal to robie :) ) dotyczącą własciwego odżywiania, zdrowych nawyków, medytacji itp. Na początku tego roku mogę wreszcie powiedzieć, że dzięki tym 5-letnim doświadczeniom zaczynam odczuwać coraz więcej energii. Wreszcie wiem, co robić żeby rano wstawać rześkim i uśmiechniętym bez budzika, pełnym sił i zapału. 30 maja na skutek wzrastającej stale energii postanowiłem przebiec się w krótkim biegu, mającym miejsce zawsze w ostatnią sobote - dookoła Malty w Poznaniu. Dystans 5 300 m nie wzbudza na pewno sensacji, jednak dla mnie był to sprawdzian - ponieważ nie przebiegłem w ciągu ostatnich 6 lat więcej niż 100 m :D Poleciałem..., zarżnąłem się, miałem czas 25:50 i na mecie tętno 185 ;) Przez kolejne dwa dni miałem problemy żeby wstać rano z łóżka na skutek zakwasów - nawet w ścięgnach stopy, ale postanowiłem, że za miesiąc wystartuje znów. Do tego czasu zrobiłem 3 treningi w lesie i nad Wartą i byłem zdziwiony bardzo szybko wzrastającą wydolnością, gdyż trzeci bieg miał juz dystans 11 km. Wystartowałem po raz drugi na Maltą i poprawiłem sie o 1,5 minuty - 24:20. Jakoś krótko po tym pomyslałem, że jeśli w ciągu trzech następnych miesięcy będę w stanie przygotowac się do poznańskiego maratonu, to zacznę poważnie myśleć o traithlonie :) Znalazłem stronę PoznańMaraton, ściągnąłem sobie trening i chcąc, nie chcąc, wskoczyłem od razu w 9 tydzień przygotowań :)) Na razie idzie mi dobrze, realizuję założenia treningowe, biegam 3 razy w tygodniu, dokładam troszkę swojej małej wiedzy z okresu mojej 2-letniej przygody z L.A. Cały czas jestem zaskoczony moją wydolnością, gdyż biegam już 15 km w pierwszym zakresie i 11 km w drugim, po 4:50/km - do tego w terenie. I postanowiłem sobie sprezentować w ostatnia sobotę buty do biegania, bo do tej pory biegałem w starych halówkach do piłki nożnej :P Jestem bardzo zadowolony z zakupu, ponieważ po dwóch biegach - w sumie 26 km - kompletnie nic się nie dzieje z nogami. Kupiłem brooksy, czy jakoś tak, nazwa nic mi nie mówiła, ale intuicyjnie najbardziej mi pasowały.
Podsumowując - swoją wydolnośc oceniam w tej chwili na bardzo dobrą - gorzej z kośćmi, stawami i mięśniami - te niestety nie nadążają za sercem i płucami. Ale tez tak naprawdę trenuje na poważnie 3 tygodnie i mam nadzieje, że wkrótce się zaadoptują :))
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |