2007-04-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Świąteczne bieganie w zgodzie z tradycją :-) (czytano: 164 razy)

U mnie w okresie Świąt udało się pogodzić tradycyjną biesiadę z biegankiem. I tak w piątek przed wieczorkiem strzeliłem krosa na parkowej pentelce i byłem pozytywnie zaskoczony łatwością z jaka pokonywałem podbiegi jakbym leciał na paliwie lotniczym Po 50' akcentu nogi i serducho chciały dalej kręcić, ale udało mi się zachować racjonalnie i na tym poprzestać zachowując siły na niedzielna wycieczkę, którą rozpoczołem około godz. 13. Miałem sporo obaw bo diabelnie wiało, no i trochę przejedzony byłem po sobotnim wstępie do świętowania, ale trening wyszedł udany, nawet ciut lepiej niż zakładałem:
11' trucht + 8'GR + WB 16/10(2h 13'39") + 15' trucht i marsz. Akcent zacząłem po 5'15"/km i pierwsza dycha wyszła właśnie z taka średnią w 52'30", kolejne 6km miesciło się między 5'05" a 5'25"(chwilami wiatr mnie niemal zatrzymywał ); ostatnie 10km to zgodnie z założeniami tempo na maraton czyli po 4'59"/km. W planie były jeszcze minutówki, ale zrezygnowałem z nich bo od paru kilometrów czułem, że róbi mi się odcisk(pobiegłem w raz śmiganych startówkach Mizuno) i nie chciałem ryzykować wiekszego odparzenia. Podsumowując wyszedł w tych warunkach bardzo udany, ostatni tak długi trening przed wrockiem, na koniec którego miałem jeszcze sporo sił i gdyby była potrzeba to pewnie jeszcze 4-6 km dałbym radę dokręcić.
Wczoraj miało być rozbieganie, ale zabalowaliśmy ze szwagrem ponad limit dla biegaczy, dlatego rozbieganie będzie dopiero dziś, mimo wszystko jestem bardzo zbudowany treningami w ostatnim okresie. Najcięższa robota juz za mną, w tym tygodniu będą dwa mocniejsze treningi, ale już nie tak długie jak w ostatnich tygodniach, a potem dużo luzu i łapania świeżości na Wrocek :-)))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |