2015-08-31
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 4780 (semi sweet my strawberry summer). (czytano: 637 razy)

Coby tradycji stało się zado¶ć- ten tydzień zamykam 44km (a imię jego czterdzie¶ci i cztery) oraz trzema godzinami fitnessu. Fitness specyficzny, ukierunkowany. Sesje z nazwami zaczynaj±cymi się od słowa "Brutalny...". Sesje na których daję z siebie wszystko i po których podłoga pode mn± jest po prostu mokra od potu.
Ot, takie małe, 4 tygodniowe, dodatkowe wyzwanie.
S±czę wła¶nie ("Stary S±cz" hehehe, kto był na f ten wie) Mysummer w wersji semi sweet- aromatyzowany napój winny owocowy o smaku truskawkowym. Półmusuj±cy gazowany (a to nie to samo?). Nawet nawet. Bo dzisiaj rest day- bez biegania, bez wyginania się.
No kurcze, należy mi się!
Dzień magiczny coraz bliżej...
Jak się pożegnamy z Narodowym? z u¶miechem? pewnie we łzach- na mecie, zwłaszcza po walce, zawsze jest takie nagromadzenie emocji....
Mój numer startowy to 4780. Czyli tyle jest opłaconych na tę chwilę osób. Zrezygnowałam z klasyfikacji studentów na rzecz blogerów. Ale czy czuję się blogerk±?
Nie. Te zapiski przestały być w moich oczach blogiem.
Tu zostało tylko bieganie. Ułamek mnie. Procent tak niewielki, że mieszcz±cy się w granicach błędu statystycznego. A jednak... jaka¶ nierozerwalna czę¶ć mnie.
Dziwne, bo ja chyba nadal nie lubię biegać....
Na zdjęciu niedzielna Pogoria, tym razem z mam±, więc jaki¶ ¶lad w postaci zdjęć, pozostanie.
Autor zablokował możliwo¶ć komentowania swojego Bloga |