2010-05-30
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Z tarczą czy na tarczy - oto jest pytanie (czytano: 417 razy)

Od soboty jesteśmy w Gnieźnie.
Z uwagi na możliwe utrudnienia w ruchu w okolicy Wocławka, zdecydowaliśmy się na podróż okrężną drogą by uniknąć jakiś niespodzianek. Po drodze kilka wahadeł. Ale cel podróży bez większych przeszkód został osiągnięty.
Niedziela. Zawody.
Nie, nie.
Jeszcze na tym etapie przygotowań nie dla mnie
Skoro jesteśmy tak blisko, to dlaczego nie pojechać do Janowca Wielkopolskiego?
Przecież to zaledwie ok 30 km od rodzinnego domu.
Stęsknieni dziadkowie i ciocia zadeklarowali,że zaopiekują się Olką pod naszą nieobecność, więc my korzystając z " wolności" wskoczyliśmy w ciuszki biegowe i ruszyliśmy podbić Janowiec.
Sprawne zapisy, a później czas na rozgrzewkę.
Piętnaście minut wspólnego biegu z mężem. Tyle właśnie wynosił mój drugi trening:) całus na szczęście i Przemek ruszył do boju, a ja zostałam na linii startu-mety, cykając fotki i czekając na moją połówkę.
Jest...
ostatnia prosta i wracamy do Gniezna z tarczą
7 miejsce w open i 3 w kategorii wiekowej.
Czy jestem dumna z męża?
A jak może być inaczej. Przecież każdy jego sukces jest moim i odwrotnie:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |