2008-10-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nadchodzi osiemnastka (czytano: 156 razy)

Miał być wyjazd, wyjazdu nie ma. Teoretycznie więc powinienem się ruszyć na bieg w Warce, ale ostatecznie wyszła robota u klienta w sobotę (praktycznie cała sobota spędzona u klienta). Ponieważ małżonka przygotowuje się do testów na poniedziałek, to musiałem zmienić nawet swoje plany treningowe. St±d Warka odpada, a treningi weekendowe przerzuciłem na poranki.
Dzi¶ więc przed 7:00 wstałem, małe ¶niadanko (oj, co¶ dzisiaj nie szło!), rozgrzewka i wio! na dwór pobiegać. Dzi¶ już mocno jesiennie – zaledwie 6 stopni. Na tę okazję włożyłem cieplejsze gatki i trzeba przyznać, że dobrze zrobiłem.
W planie było 6km plus 6 przebieżek po 20s. Plan wykonany prawie w 100%, bo dzi¶ dodatkowo kalibrowałem swojego polarka i ostatecznie wyszło 5,95km :))).
Trzeba przyznać, że za dnia biega się inaczej: więcej ludzi, życia, ¶wiatła. Wszyscy się gapi± tak jakbym spadł wła¶nie z księżyca. Z jednej strony ich rozumiem, bo widz±c takiego go¶cia w takie zimno można zadawać sobie pytania typu „Gdzie on ma rozum – jest koszmarnie zimno!?”.
Dodatkowo przebieżki w takim tłumie robi się z nieukrywan± satysfakcj± :))). Nawet ci co nie patrzyli, natychmiast zwracali uwagę na strusia-pędziwiatra :))).
Ale nie byłem osamotniony w tym moim marznięciu – spotkałem nawet jednego biegacza, który (co nie jest ostatnio norm±) pozwolił się pozdrowić ze wzajemno¶ci± :) – w końcu jaki¶ miły akcent treningów…
A jutro? Jutro też raniutko, ale na 18km. Namówiłem kolegę, aby pojechał ze mn± rowerem. Dzięki temu będzie mógł wzi±ć dla mnie zapasow± kurtkę i zapas napojów. Ale o tym to będę pisał jak uda mi się wrócić ;)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |