2010-03-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Zaklinanie przełęczy (czytano: 619 razy)

W ostatnia sobotę odbyłem w górach sowich mały magiczny trening.
Szykuj±c się na poważnie do półmaratonu ¶lężańskiego i znaj±c dobrze tamt± trasę postanowiłem zakl±ć sobie w nogach brak lęku przed podbiegiem na przełęcz T±padła. Do zaklinania wykorzystałem inn±, upierdliw± dla wielu (zwłaszcza kolarzy, ale też kierowców), przełęcz - Woliborsk± (na trasie Bielawa - Nowa Ruda). Obie wymienione przełęcze znam dobrze z licznych wypraw rowerowych, zdarzało się, że czasem dawały mi ostro w ko¶ć. Teraz przychodzi mi skonfrontować je biegiem. Woliborsk± od zawsze uważałem za trudniejsz± do pokonania na rowerze, st±d też byłem mocno zdumiony, gdy pewnego zimowego dnia w grudniu ubiegłego roku wbiegłem sobie na ni± dosyć swobodnie, maj±c wrażenie, że na rowerze trwałoby to znacznie dłużej. Tak zaczęło się zaklinanie przełęczy. Skoro Woliborska padła tak łatwo pod moimi butami (wprawdzie okupiłem to podłym bólem kolana i wizyt± u ortopedy - ale to inna, opisana wcze¶niej historia), to przecież T±padła jest łagodniejsza, powinienem j± przebiec bez problemów w dobrym tempie. Zacz±łem więc odwiedzać Woliborsk± częsciej, biegn±c na ni± ilekroć byłem w okolicy u te¶ciów.
Tak więc w ostatni± sobotę poczyniłem kolejne zaklęcia i oto mam juz chyba nogi przyzwyczajone do długiego podbiegu a umysł nastawiony pozytywnie na pokonanie przełęczy T±padła (mam nadzieję że na podbiegi przy ostatnich kilometrach trasy również). W końcu kazdy podbieg kończy się zazwyczaj swobodnym, szybkim biegiem w dół...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |