2008-11-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Robocik ;-) (czytano: 267 razy)

Któregoś dnia w tym na pół zimowym tygodniu weszłam do pracy, lekko spóźniona, ale w granicach tolerancji, i i usłyszałam milknącą rozmowę oraz tekst: "O wilku mowa...". Zrobiłam zdziwione oczy, zamrugałam w stylu: "Ale o co Wam chodzi???" - Bo wiesz, zastanawialiśmy się, czy w taka pogodę też biegasz...? - No, biegam, a co...? - tu z kolei ja się zdziwiłam. To, że za oknem jest lekko przybielone, czy to że jakiś syf się sypie z nieba i wieje, to jeszcze nei jest powód do niebiegania. Chociaż dzień wcześniej parę razy niebezpiecznie zatańczyłam na oblodzonej jezdni, a kilometrówki mogłam śmigać tylko na jednym odcinku ulicy. Na szczęście było ich tylko pięć ;-)
Jestem robotem do biegania. Biegam 6 dni w tygodniu. Od zeszłego tygodnia biegam po ponad 100 km w tygodniu. W listopadzie po raz pierwszy w życiu przebiegnę ponad 400 km w ciągu miesiąca. W piątek rano nei mogłam się obudzić. Sen zapadł mi głęboko w kąciki oczu i nie chciał się dać wyciągnąć. Całe ciało protestowało przeciwko wyjściu spod kołdry, nei mówiąc o wyjściu z domu. Ale wyszłam. Jak robokop. Z pełną świadomościa, że jeżeli rano nie wyjdę to potem nie wyjdę już w ogóle (czarownica, wyszłam z pracy o 20). 5 km, potem 12x400 na 200 m przerwy, znowu 5 km. Słońce pięknie wschodziło - ten widok to moja nagroda za te poranne pobudki.
I tylko sie zastanawiam, jaki to wszystko ma sens i czy warto. Chociaz... nie, nie zatsnawiam się. Biegam. Bo lubię, bo chcę. A potem zasypiam na stojąco w kolejce ;-)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora kokrobite (2008-12-03,21:58): Warto, warto, warto, warto, warto... :-)))))
|