2008-11-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Trzydziesteczka (czytano: 264 razy)

czyli pierwsze długie wybieganie przed... no, nieważne przed czym :) Pierwszy raz udało mi się to, co chcialam zrobic od kiedy zamieszkalam niemal na skraju lasu. Wyszlam rano, wbiegłam w las i wybiegłam z niego po ponad 30 km. Zdarzało mi się przebiec już 20, 25, 26 km. Ale 30 i to na dodatek solo, bez dodatkowych motywatorów.... ¦miało mogę powiedzieć: to był mój pierwszy raz. Bardzo jestem z siebie dumna ;-)
Przy okazji zrobilam rekonesans trasy Wawerskiego Krosu, który już za tydzień, w sobotę o 9. Rekonesans był trochę au reboirs, biegłam pod pr±d tarsy wła¶ciwej. Zaliczylam jedn± zawrotkę - po 500 m zorientowalam się, że dawno nie widziałam szlaku. Raz tez, żeby tradycji stalo sie zado¶ć, lekko sie zgubiłam i nie trafiłam na start. Albo raczej: trefiłam, ale nei z tej strony. Nic to, za tydzien startować będ± wszyscy razem, więc jako¶ sobie z tym kawalkiem poradze ;-) Reszta za to jak po sznurku :D
Chociaz, po 30,10 km wył±czyłam stoper i ostatnie kilkaset metrów dospacerowłam sobie do domu.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora biegaczka;-) (2008-11-17,07:52): Ach te 30-stki ;-) Misio (2008-11-17,09:18): Gwoli czystosi jezykowej: powinno byc "a rebours". Beauty&Beast (2008-11-17,09:47): Bardzo dziekuje. Jak napisałam, to faktycznie mi nie wygl±dało... Ale ja nei znam francuskiego ;-) kokrobite (2008-11-17,12:55): Afryka dzika niezdobyta! ;-)
|