2008-09-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Wakacyjne bieganie! (czytano: 211 razy)

Choć nie biegałem tylko od kilku tygodni, to już zapomniałem ,ze bieganie może być tak...... NIEPRZYJEMNE ( i mam tu na myśli wczorajszy dzień)
Wszystko zaczęło się od wakacji nad morzem.
Piękna pogoda, ukochany szum morza,wszystkie sprawy służbowe zostały gdzieś w oddali. Po prostu sielanka.
Do pierwszego maratonu już niedaleko ,więc 10 dni treningu z dala od spraw doczesnych wydawały sie w dużym stopniu przybliżyć mnie do tego wielkiego dla mnie wyzwania.
Żeby chociaż na piąty, czwarty.....no ,niech będzie trzeci dzień .........NIE!!!!!! Oczywiście łydki "poszły" mi pierwszego dnia po 300 metrach biegu ( po solidnej rozgrzewce).Chciałem wracać z powrotem ale po cichu liczyłem ,że jakoś to rozbiegam. I o dziwo po następnych kilkuset metrach ból zaczął ustępować więc decyzja mogła być tylko jedna. LECĘ dalej!!!
Była to jednak decyzja ZŁA.
Po 7 km. obydwie łydki, bez żadnego ostrzeżenia wysiadły. Ostry ból nie pozwalał dalej biec. Próbowałem zatrzymywać "stopa",ale chyba niezbyt wyraźnie wyglądałem ,bo nikt się nie chciał zatrzymać. ( a może bali się o resory w swoich samochodach?).
Z pomocą przyszło mi nasze kochane morze, które tego dnia miało 8 st. ( osiem stopni Celsjusza). Wlazłem więc po kolana do wody i postałem w niej 10 minut. Troszkę w kościach łamało ale ból w łydkach na tyle ustąpił ,że jakoś plażą do domu wróciłem .
Później przez cały pobyt na wczasach wcierałem maść przeciwbólową, masowałem, delikatnie rozciągałem i zdawało się ,ze łydeczki dochodzą do siebie.Biegania oczywiście nie było. :(
Po powrocie do domu spróbowałem pobiegać ale ból na to nie pozwalał. Złożyłem więc wizytę masażyście. Ten pomacał, pomasował, ponaciągał i........następnego dnia wyjechał na urlop. Kazał się oszczędzać,wiec się stosowałem .W planie był za tydzień Bieg Katorżnika i BARDZO chciałem w nim wystąpić i...................wystąpiłem....
cdn później
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2008-09-02,07:06): Radeczku...Teraz wiesz dlaczego każdego ranka...tak chętnie zaiwaniam do zimnej wody:-)))
Zdrówka życzę:-))) Kedar Letre (2008-09-02,09:17): Nawzajem,nawzajem Marysiu!!
EEEH jak ja Ci tej wody zazdroszczę. Za każdym razem jak tym piszesz.
CHoć pewnie jakbym takową miał pod nosem ,to wymyślił bym tysiąc powodów by do niej nie wejść :)))
|