2014-09-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bieg o sztachetkę -Płoty 20 września 2014 (czytano: 755 razy)

Poprzednio w dwóch kolejnych biegach narzekałem na organizatorów za zbyt krótkie trasy w stosunku do deklarowanych ,a ostatnio nie rozpieszczała mnie pogoda - dziś tak samo, zbyt ciepło i zbyt słonecznie.
Mam pewien sentyment do tego biegu -tutaj debiutowałem przed 3 laty, zapłaciłem frycowe za brak taktyki-zbyt szybki początek ,ale czas i tak wtedy bardzo przyzwoity 44:57.
W tym roku jestem w dobrej formie i liczyłem ,że uda mi się wreszcie poprawić życiówkę na dziesiątce choć pogoda niesprzyjająca.
3 dobrze znane pętle , z długim ,na szczęście niezbyt stromym podbiegiem.
Zbyszek urwał mi się już po 1 kilometrze i biegł cały czas ok. 100 m przede mną .Pierwsze okrążenie w dobrym tempie,biegnę z młodszym kolegą,którego nieoczekiwanie dogoniłem po 2 km.
Drugie okrążenie bez historii,ale czas nieco gorszy.Trzeba tylko wytrzymać to trzecie i zaliczyć czas poniżej 42 min.
Kolega zgodnie z moimi oczekiwaniami przyspieszył na ostatniej prostej, a ja spokojnie biegnę dalej swoje.I tu niespodzianka jakieś 100 m przed metą zauważyłem zegar na mecie - wskazywał 41 min.i kilkanaście sekund - hurra będzie życiówka oczywiście jak zabiorę się do roboty, biegnę na full mocy, finisz i ostatecznie czas 41:33 oznacza nieznacznie poprawiony mój rekord.
Nieoczekiwanie na mecie wpadam na skontuzjowanego Zbyszka - tylko 3 s przede mną-na szczęście nic poważnego .
Za mną paru odwiecznych rywali,tym razem wolniejsi.
Ładny medal,wręcza go Marek Kolbowicz.Na mecie również estetyczny T-shirt -będzie na prezent dla kogoś.
Potem posiłek,wymiana wrażeń z mnóstwemznajomych.
Tradycyjnie brak szczęścia w losowaniu.
Ogólnie bardzo udana impreza.
W zasadzie jeden minus dla orgów - nie ma gdzie wykąpać się.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |