2012-08-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| I etap - Bieg Pokoju Dzieci Zamojszczyzny - 35 km (czytano: 579 razy)

To nie był łatwy bieg. Pierwsze i chyba najtrudniejszy etap za mną. Dzisiaj musieliśmy pokonać aż 35 km w dosyć dużym upale i słońcu i na trasie bardzo dużo się działo...
Do Zamościa dojechaliśmy z Kamilem dopiero o 23 i dużo czasu upłynęło zanim poszliśmy spać. Start był dopiero o 14:00 więc sporo czasu...
Nie byłem przygotowany do tego startu. Po pierwsze biegam tylko rozbiegania i to w tempie po 5:00 na km. Tutaj celem jest 6 h 30 min całość czyli po 3:56 więc pierwszy etap też chciałem pobiec w okolicach 4:00 km.
Plan był prosty. Pobiec całość równo bez względu na to co się będzie działo z rywalami. Start no i poszli do przodu. Pierwsza trójka to zawodnicy z ukrainy. Nawet nie widzialem ich :] 4 pobiegł również Ukrainiec i zniknął z pola widzenia.
Za nimi ze sporą stratą grupa aż 5 zawodników szybko oddalających się od nas. Od nas bo od 3 km biegłem z Kamilem "swoje".
Kilometry leciały spokojnie. Cały czas równo po 4:00 - 4:02. Grupa przed nami zaczęła się rwać na 10 km. Odpadł pierwszy zawodnik, którego szybko minęliśmy. Wtedy zauważyliśmy, że już nie tracimy dystansu tylko go odrabiamy. Tylko bardzo powoli.
Tempo równe. Już na 16 km mamy ich na widelcu i mamy w planach "powozić się" chwile na plecach tych zawodników b y odpocząć. Na 16,5 km Kamila przyciska fizjologiczna potrzeba. Ja w tym czasie doganiam grupę. Patrze na Garmina i widzę tempo 4:18. Bardzo wolno...
Postanawiam to wykorzystać i poczekać na Kamila by dociągnąć go do grupy. Niestety oni przyspieszyli i sytuacja wróciła do gonienia grupy.
Mija 20 km. Do mety aż 15. Wyjątkowo czuje mocne odciski na stopach. Czuje obtarte pachwiny. Nie jest fajnie...
Na 23 km doganiamy dwójkę z tej grupy i szybko zostawiamy. Widzimy, że Ukrainiec który biegł 4 bardzo osłabł.
Wciągnęła go dwójka uciekających zawodników. Zaraz po nich my z Kamilem i jeszcze jednym zawodnikiem. Strata wynosi ok 200 m.
Chwilę później pojawia się chwilowy kryzys. Dwa kilometry najwlniejsze: 4:16 i 4:22.
27 i 28 km to czas mojego odejścia od Kamila. Zaczynam odchodzić i wracam na tempo 4:04-4:06. Biegnę sam i nie obracam się obierając za cel dogonienie uciekających.
Niecodzienna sytuacja miała miejsce na 32 km. Zauważyłem Ukraińca który biegł w pierwszej trójce. Praktycznie się nie poruszał :]Kilometr później go minąłem.
Strat do uciekającej dwójki topnieje. Oni walczą i podium premiowane nagrodą finansową. Zastanawiam czy się w tę walkę nie włączyć.
Odpuszczam mając na uwadzę kolejne 3 dni. Finisz mi nie potrzebny. Wbiegam z czasem 2:22:58 na 5 miejscu open ze stratą 16 s do podium.
Kamil 1:07 min za mną wraz ze wspomnianym Ukraińcem.
Zmęczyłem się mocno. Moje pęcherze są całe we krwi... Musi mi pomóc pielęgniarka. Czy nie dałem z siebie zbyt wiele okaże się na kolejnych etapach.
5 miejsce i czas całkiem dobry ale odbiegające od planu. Wydszło po 4:04. Da się to potem odrobić?
Jutro 20 km
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Arti (2012-08-30,00:55): Mocno poleciałeś ! Pięknie ! Powodzenia na dalszych etapach ! jacdzi (2012-08-30,06:28): Bardzo piekny wynik i rewelacyjny punkt wyjscia do zrealizowania planu. Krzysiek_biega (2012-08-30,10:55): Już kiedyś o tym pisałem, głupotą jest moim zdaniem biec na czas jeżeli warunki atmosferyczne na to nie pozwalają. Ci co biegną na czas źle na tym wychodzą. Pęcherze nie mają się prawa wytworzyć jeżeli dobierzesz odpowiednie obuwie i skarpetki. Oczywiście zaraz mi powiesz że nie mam prawa się wypowiadać bo jesteś po studiach... i wiesz lepiej (jak pisałeś na moim blogu ) ale nawet Mariusz Giżyński czy Marcin Chabowski mimo już jakiegoś doświadczenia słuchają się porad innych :)- za co ich cenię że się nie wywyższają... Arti (2012-08-30,19:12): Oczywiście,że pęcherze się pojawią jeżeli w wysokich temperaturach np na punkcie odżywczym polejesz wodą buty podczas szybkiego łapania kubka wody. Lub jeżeli przebiegamy przez kurtyny wodne.
|