2011-11-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ryzykancki spokój (czytano: 537 razy)

Pozbierałem to co rozsypałem...
Kilka dni potrzebowałem by tę układankę ułożyć a łamigłówką rozwiązać.
Przegotowanie psychiczne do zawodów opanowane mam może nie perfekcyjnie ale na tyle dobrze by sobie z nim radzić .
Zapomniałem jak to robi się po zawodach , po udanych zawodach z niedosytem .
Zapomniałem przestawić myślenie
z przed na po .
Jest to o tyle istotne że zmiana sposobu myślenia wpływała na moja wartość
wartość nie materialna a duchową .
Skłócenie dwóch wartości zaowocowało we mnie stanem pomiędzy młotem a kowadłem .
Zaowocowało to pustką
którą nie sposób było mi wypełnić pozytywnymi myślami o moim starcie w Goleniowie.
Nie będę dywagował czy mogłem czy nie mogłem zejść poniżej 40 min
wrócę jednak do sfery psychicznej.
I zadałem sobie pytanie
dlaczego nie zaryzykowałem ?
Ryzyko w najczystszej postaci,
związane było z koniecznością podjęcie decyzji ryzykownej ....czy opłacalnej ...
Choć ryzykant postrzegany jest powszechnie jako szaleniec czy człowiek wręcz niebezpieczny,
to w sporcie coraz częściej pojawiają się opinie, że bez ryzyka trudno jest odnieść sukces.
Za młodu startując w zawodach kolarskich często uciekałem z grupy mówiłam wówczas
żeby wygrywać trzeba podjąć ryzyko .
Od razu jednak chciałbym odróżnić ryzyko zagrażające zdrowiu czy życiu od decyzji ryzykownych mających przynieść zadowolenie ze startu.
Nie ryzykuje zdrowiem szachista, który wprowadza przeciwnika w schemat posunięć mających przynieść mu zwycięstwo.
Raczej nie zagraża życiu piłkarza decyzja, w który róg bramki strzelić rzut karny.
Jednak każdy z nich podejmuje w jakimś sensie decyzje ryzykowną.
Tak samo jest w biegach
podjęcie ryzyka szybszego biegu wiąże się może nie zagrożeniem życia czy zdrowia ale mocnym jego nadwyrężeniem
Nadwyrężeniem uniemożliwiającym ukończenie biegu w przyzwoitym czasie ale i braku pełnego komfortu fizycznego i psychicznego.
Tak ważnego a często nie docenianego
pozostawiającego ślad na psychice na następne zawody.
Jest wiele pytań dotyczących ryzyka.
Dlaczego ryzykujemy?
Kiedy podejmujemy ryzyko ?
Czy ocena strategii przedstartowej jest skuteczna ?
Co z wizualizacją ?
Co wpływa na naszą ocenę sytuacji?
Kiedy człowiek jest skłonny do większego ryzykowania?
Czy większymi ryzykantami są młodzi zawodnicy, czy też doświadczeni rutyniarze. ?
Na niektóre z tych pytań udzieliłem sobie odpowiedzi , na inne nie.
Często rozważam i zastanawiam się nad tym , weryfikując hipotezę, że częściej odnoszą sukces ci zawodnicy, którzy potrafią podjąć ryzyko.
Najpopularniejszym wyjaśnieniem teorii ryzykanckiej jest prawdopodobieństwo i użyteczność.
Czyli prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu a użyteczność wygranej.
Startując w zawodach gdzie obsada jest mała .
Mamy duże prawdopodobieństwo zwycięstwa, jednak korzyści z takich zawodów są niewielkie .
MMPW w Pięcioboju LA zdobyłem tytuł Mistrza Polski w M 50 jednak to zwycięstwo nie dało mi żadnej satysfakcji o czym pisałem wcześniej na swoim blogu .
Startując w takich zawodach bez wahania podejmowałem ryzykowne decyzje .
Natomiast w biegach prestiżowych podjęcie decyzji o ryzyku jest mniejsze.
W totolotku jest co prawda wysoka użyteczność z wygranej, ale minimalne szanse na trafienie.
W sporcie oprócz czynnika czasowego jest wiele innych zmiennych wpływających na podejmowanie decyzji :
stawka biegu , życiówka ,zwycięstwo w swojej kategorii , samopoczucie , stopień wytrenowania, znajomość sytuacji
czy też konsekwencje podjętej decyzji są z góry zamierzone.
Z takim zamiarem nie wystartowałem w Goleniowie nie rozważałem tych czynników a
skupiłem się na koncentracji przedstartowej .
Ryzyko w obszarze sportu możemy podzielić na dwa rodzaje: instrumentalne i stymulacyjne.
Pierwsze z nich opisuję sytuacje, w których ryzykowne zagrania czy zachowania są jedynie narzędziem lub instrumentem do osiągnięcia korzyści.
Odnosi się to głównie do gier zespołowych.
Drugi z wymienionych rodzajów ryzyka określamy jako stymulacyjny.
Wówczas sama już czynność daje satysfakcję i przyjemność z jej wykonywania.
Zaliczyć możemy do nich sporty indywidualne kolarstwo jak i bieganie
Bieganie na granicy ryzyka
na granicy swoich możliwości które da zadowolenie i satysfakcję.
I tu można sobie zadać pytanie gdzie jest ta granica ?
Hmmmm trudno jest mi ja określić jest to sprawa indywidualna .
Natomiast wiele osób określa sporty ekstremalne właśnie jako taki rodzaj ryzykowania.
Ryzyko nie należą raczej do naturalnych czynności człowieka.
Są jednak osoby, dla których ryzyko stanowi przyjemność jak i staje się codziennością bez której nie mogą żyć.
Według niektórych opinii od tego rodzaju ryzyka czy aktywności można się silne uzależnić, czego przykładem jestem ja sam .
Za młodu jak już wcześniej pisałem byłem kolarskim kamikadze ryzykantem pierwszej klasy
dzisiaj to młodzieńcze ryzykanctwo zamieniłem na „ryzykancki rozsadek „
ze znanym powiedzeniem
mierz siły na zamiary
W Goleniowie nie zaryzykowałem
zmierzyłem swoje siły
i na tyle na ile było to możliwe
te siły z „ryzykanckim spokojem” wykorzystałem .
Inny będzie następny sezon co raz częściej budzi się we mnie ryzykant
może nie pokroju kolarskiego kamikadze a takiego w którym coś siedzi a które to coś jest trudne do określenia
spokój pomieszany z ryzykiem
ryzyko pomieszane z walecznością
waleczność pomieszana z doświadczeniem
doświadczenie pomieszana taktyką
taktyka pomieszana z rozumem
a rozum ze spokojem ......
fotka:
Dziwnów 2011r po asfalcie spokojnie na 50 %
po piachu zaryzykowałem
ryzyko opłaciło się .
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu jacdzi (2011-11-16,23:32): Chcac duzego sukcesu w kazdej dziedzinie trzeba podejmowac ryzyko. Tylko trzeba wiedziec czego sie chce, malenkiego sukcesiku, bez ryzyka, spokojnie czy duzego ale obarczonego niepewnoscia i ryzykiem. Ja w biegach preferuje malenkie sukcesy, bo nie one mnie tu napedzaja do biegania. W pracy jak bylem mlody bylo inaczej, wrecz hazardowo. Teraz juz nie musze myslec tymi kategoriami, no i dobrze. Darek Ł. (2011-11-17,07:17): Świetny wynik Miku.Tak trzymaj. miriano (2011-11-17,09:20): Jacku ryzyko jest jednym z elementów naszego życia. W mniejszym lub większym stopniu ryzykowne decyzje podejmujemy na co dzień. Jak byłem młody byłem głupi pracę traktowałem podobnie jak Ty. Jak to skończyło się wiem tylko ja. Z małych sukcesów rodzą wie większe,apetyt rośnie w miarę jedzenie. Taki poważny sposób biegania bawi mnie motywując do osiągnięcia zamierzonego celu w 2012 roku. miriano (2011-11-17,09:22): Darku dziękuje . A wyniki jak na moje tak krótkie bieganie uważam że są dobre a w 2012 powinny być jeszcze lepsze miriano (2011-11-17,09:30): Wiesiek kiedyś wszystko co robiłem , robiłem bo musiałem dzisiaj to co robię , robię bo chcę . Taki już jestem albo coś robię dobrze albo wcale. Takim poważnym traktowaniem biegania fantastycznie bawię się jest "andrenalinka" która potrzebna jest każdemu. Taki sposób biegania daje mi ogromna radość zabawę i frajdę W miarę poważne podejście do biegania daje widoczne efekty . Można poważnie traktować bieganie i wyśmienicie bawić się .Naprawdę można. snipster (2011-11-17,10:26): Tak trzymaj! :) Marysieńka (2011-11-17,16:30): A ja wyznaję zasadę....mierz zamiary na siły:))) miriano (2011-11-17,22:42): Marysiu ja tez dlatego pobiegłem 40.20 :)) Betty (2011-11-18,12:02): Mierz siły na zamiary, niby tak, ale potem chce się coraz więcej i więcej... Tak to już właśnie bywa w tym naszym bieganiu!A i o morsowaniu nie zapominaj, Mireczku!Jarosławiec na Ciebie czekał!!! Pozdrawiam. miriano (2011-11-18,13:25): Beatko wiem że Jarosławiec na mnie czekał po Goleniowie byłem totalnie rozbity .Kąpałem się tylko raz to stanowczo za mało . A do Jarosławca tak chciałem jechać .
|