Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [9]  PRZYJAC. [176]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
szmajchel
Pamiętnik internetowy
A ja ciągle biegam. Biegam, biegam, biegam...

Piotr Książkiewicz
Urodzony: 1987-10-09
Miejsce zamieszkania: Wągrowiec / Poznań
226 / 283


2010-03-15

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
VI Maniacka Dziesiątka (czytano: 436 razy)



Zawsze kiedy trenuje Maniacka jest dla mnie bardzo ważnym startem, przede wszystkim dlatego, że odbywa się na dość szybkiej trasie i w okresie kiedy powinna pojawiać się forma... Dlatego zawszę walczę o jak najlepszy wynik.

Ale od początku... Tydzień przed startem nie był taki jak sobie wymarzyłem, po nieudanym starcie na Rusałce postanowiłem zluzować z treningami, uznając że zmęczenie było jednym z powodów niepowodzenia.
Sytuacja trochę skomplikowała się po poniedziałkowej hali - gdzie trener Wegwerth dał nam nieźle w kość, tak że do piątku trzymały się mnie zakwasy... Dlatego zluzowałem zupełnie (tydzień zamknąłem z 65-cioma kilometrami na liczniku).

W sobotę na szczęście czułem się już w miarę dobrze, ale za to warunki były słabe (zimno, bo tylko 3*C i wiatr...) - dlatego moim celem było tylko złamanie 36". Z założenia miałem pobiec pierwszą połowę po 03:35, a później na maksa...
Jednak jak to zwykle bywa w takich przypadkach założenia wzięły w łeb już po pierwszym kilometrze (03:18), drugi spokojniej: 03:28, dalej równo po 03:30 i na półmetku czas: 17:18 - wtedy pierwszy raz pomyślałem, że mam szanse złamać 35" bo czułem się nadal bardzo dobrze, a na podbiegach uciekałem rywalom na kilkanaście metrów... Kolejne kilometry to: 03:30, 03:37, 03:33 - wtedy wiedziałem, że czas na ostateczny atak... I albo się uda albo nie... Wydawało mi się że przegrywam z czasem, że już nie przyśpieszam, mimo to na 9-tym kilometrze złapałem międzyczas: 03:18 i zauważyłem, przed sobą kilka osób z którymi chciałem wygrać... W tym momencie skończyły się kalkulacje, a zaczęła ostateczna walka... Do końca na maksa... Ostatni kilometr: 03:09 - cały dystans: 34:24 - życiówka poprawiona o 01:37... Warto więc było trenować...

Co wpłynęło na uzyskanie tego wyniku? Czynników było z pewnością wiele. Po pierwsze (i najważniejsze) w końcu regularny trening, dużo rozciągania i ogólnorozwojówki. Po drugie: regeneracja, czyli: sen, masaż, sauna. Po trzecie: suplementacja, której poświęciłem większą uwagę niż zwykle. W skrócie to moje bieganie było zdecydowanie bardziej uporządkowane niż kiedyś...

Zobaczymy co dalej... Walka trwa!

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


golon (2010-03-15,16:23): gratki wyniku ! :)
Lechu (2010-03-15,18:40): gratulacje - 1:0 dla Ciebie :]
suchy (2010-03-16,09:39): Gratulacje!!!







 Ostatnio zalogowani
Andrea
01:45
Artur z Błonia
22:44
szalas
22:40
jacek50
22:29
Piotr100
22:26
manjan
22:17
maratonczyk
22:10
rdz86
22:02
janusz.m
21:59
japaszk
21:57
maleńka26
21:46
benfika
21:42
Pawel63
21:32
damiano88
21:27
lisu
21:24
Andrew67
21:20
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |