2007-03-19
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Dwa treningi jednego dnia??? Dlaczego nie :-) (czytano: 135 razy)

Miniony tydzień zakończyłem dwoma treningami w niedzielę, bo w sobotę u nas biegać się nie dało (huragan wraz z tsunami). Rano 23km, w tym 8km WB2 i 2x2km WB3. Wiatr tak mnie zmeczył, że zaplanowanej trzeciej dwójki nie byłem w stanie zrealizować, ale i tak jestem zadowolony, bo o dziwo udawało mi się utrzymać tempo na WB2 pod silny wiatr w granicach 4'50" a na WB3 po 4'25" natomiast "dwójkę" z wiatrem machnąłem luźno w 8'20", ale plecy stanowiły mocny żagiel i płynąłem pełnym bagsztagiem, a chwilami fordewindem :-))) dlatego czas nie jest miarodajny, a poza tym to żadna rewelacja.
Popołudniowy trening to 10km rozbieganka w godzinkę. Paradoks jest taki, że pomimo mocnego obciążenia w niedzielę, nic mnie dziś nie boli, nawet o bólu w kostce zapomniałem i mam nadzieję, że na dobre. Pełny luzik dzisiaj to zasługa wczorajszej wieczornej odnowy, w postaci sauny i masaży wodnych, przyznam, że czuje się jak nowo narodzony.
Dzięki niedzieli zrealizowałem zaplanowane 5 treningów w tygodniu, przebieg co prawda marny 73km, ale były dwa mocniejsze akcenty i widać wzrost formy, a to cieszy. Ten tydzień będzie luźniejszy ze startem w Sobótce w sobotę, na dystansie 32km i będzie to chwila prawdy jeśli chodzi o moją wytrzymałość pod maraton - jeśli nie będzie kryzysu na ślężańskich górkach to byłby to dobry prognostyk na wrocławski maraton miesiąc później.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |