2013-05-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Jelenia się ruszyła (czytano: 578 razy)

To była trasa, pogoda i forma na życiówkę. Tyle, że trasa nie miała tyle długości, co powinna. Atestu też zabrakło. Ale biegło się wybornie. Towarzysko też czułem się jak u kogoś bliskiego na imprezie.
Bieganie u siebie ma swoje plusy. Można rano pojechać po pakiet, wrócić do domu i oczekiwać na start we własnym łóżku. Tak właśnie dziś zrobiłem. Musiałem trochę odpocząć po wczorajszym długim dniu pełnym zajęć służbowo-rodzinnych.
Pogrzałem się ze 20 minut. Od razu wiedziałem, że nie będzie źle – po dwóch dniach bez biegania nogi niosły. Ale nie zacząłem ostro, bo Sudecką leci się lekko pod górę. Zajechałbym się.
Dopiero na czwartym jakoś szybciej mi się pobiegło, poniżej 5 minut na kilometr, i tak już zostało do mety. Ciągle wyprzedzałem. W sumie wyszedł ten bieg, jak w książkach piszą. Nawet finisz był jak należy. I jeszcze mógłbym pociągnąć ten bieg dalej. Nie czułem się zmęczony. Pogoda była idealna – chłodno i deszczowo, trasa znana, nic, tylko bić się o jak najlepszy wynik.
99 minut i 32 sekundy na połówce byłyby czasem marzeń. Ale to nie była połówka. Koledzy, którzy korzystają z mądrych zegarków, mówią, że było ze 20,4 km.
Tak to jest, jak za organizację zawodów biegowych biorą się specjaliści od maratonów rowerowych.
Ale dobra, nie będę narzekać. Ogólnie było w porządku. Przede wszystkim w Jeleniej Górze odbył się taki bieg – z prawdziwego zdarzenia, pokazujący kawałek tego pięknego miasta, z zamkniętymi ulicami, medalami, startem i metą pod ratuszem. Właściwie wszystko, poza długością trasy i brakiem atestu, było zrobione jak należy. Organizatorzy to wprawdzie cykliści, ale profesjonaliści.
Tak sobie myślę, że trzeba było prywatnej firmy, żeby takie zawody mogły się odbyć, podczas gdy w Urzędzie Miasta i podległych mu instytucjach pracuje szereg ludzi odpowiedzialnych za promocję, sport, turystykę, rekreację itp. Niestety nie ma żadnych dowodów na to, że czują, o co chodzi. A przecież Jelenia Góra jest wręcz stworzona do biegania, a bieganie jest teraz trendy, jazzy i cool. Nic prostszego, jak budować i znakować trasy biegowe oraz zapraszać na zawody. To lepsze niż inwestowanie kupy forsy w nudne muzea, do których prawie nikt nie chodzi.
To był pierwszy półmaraton, a za miesiąc pierwszy maraton w Jeleniej Górze. Ze startem i metą na jej terenie – pod i na Chojniku, z trasą w dużej mierze przebiegającą w granicach administracyjnych miasta. To może być hit.
Zawody organizuje fundacja z Wrocławia. Ale Urząd Miasta mógłby przecież pochwalić się tym maratonem, promować go, a poprzez niego – Jelenią Górę. Tak, jak Szklarska Poręba wykorzystuje w autopromocji Maraton Karkonoski.
Nic z tego. Nie jestem pewien, czy ludzie prezydenta w ogóle wiedzą o tym maratonie. Może wiedzą natomiast, że dziś firmy, które prowadzą knajpy w rynku (bardzo często puste w tym ubożejącym i wyludniającym się mieście), nie narzekały. Mimo zimna i deszczu (czyli braku turystów) wszystkie lokale miały sporo klientów – biegaczy i ich bliskich. Startowało (na połówce i dysze) prawie 700 osób, zdecydowana większość spoza Jeleniej Góry.
Koniec tego dydaktycznego krytycyzmu. Dziś było naprawdę fajnie. Nie wiedziałem, że niektórzy znajomi biegają. Jedną panią z banku znam z okienka od 19 lat. Dziś przestaliśmy być panią z banku i wiernym klientem, a staliśmy się Magdą i Leszkiem. I o to chodzi!
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Dawid KKB (2013-05-03,21:31): Patrząc na ogólne wyniki był to mocny bieg ;]
Równiez trasa była bardzo dobra na życiówkę. Szkoda tylko tych kilkuset metrów do pełni szczescia ;) kokrobite (2013-05-03,21:33): Szkoda, szkoda... Może za rok organizatorzy się poprawią. Musimy ich przypilnować. jacdzi (2013-05-03,21:44): Mamy wiec nowe, fajne miejsce do biegania polowki. Za rok sprobuje :-) kokrobite (2013-05-03,21:46): Zapraszamy! Warto przyjechać choćby na prawie połówkę :-) wiesław (2013-05-04,08:20): Leszku masz całkowitą rację, Jelenia Góra ma w końcu bieg z prawdziwego zdarzenia (miejmy nadzieję że już na stałe). W przyszłym roku mija 35 lat mojego bieganie i cieszę się że w moim rodzinnym mieście doczekałem się w pełni profesjonalnego biegu. Pozdrawiam. Kedar Letre (2013-05-04,09:58): Byłem kiedyś u "szeregu ludzi odpowiedzialnych za promocję, sport, turystykę, rekreację" w mojej miejscowości chcąc zorganizować bieg. Usłyszałem że fajnie , że super, a na końcu pan powiedział: " No to weźmy się i ZRÓBCIE to" :) kokrobite (2013-05-04,10:21): Ja mówiłem o tym nawet samemu prezydentowi. On jest historykiem z zacięciem muzealnym. Fajny facet, ale z innego świata.
|