2013-04-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 49 Cross Ostrzeszowski (czytano: 231 razy)

Gdy myślę rower ogarnia mnie ekstaza, gdy myślę basen czuję radosne podniecenie, gdy myślę spinning czuję pozytywne wibracje, gdy myślę narty ( choć to już dawno było, więc tym bardziej ) czuję, że chce się żyć i to jest to. Gdy myślę bieganie czuję, no właśnie, narastającą niechęć i przygnębienie. Inne aktywności to w najgorszym wypadku ciężka praca.
A bieganie to orka po betonie. Trzeba się nieźle napracować żeby to pole zaorać. Satysfakcja jest i owszem, ale niewspółmierna do włożonego wysiłku. Wniosek jest prosty - nadal nie jestem fanem biegania. Ciekawe czy kiedykolwiek się nim stanę ? Nie wygląda to optymistycznie, bo po 8 pół - maratonach nadal mówię: NIE.
A jeśli jeszcze do tego muszę wstać wcześnie po prawie nieprzespanej nocy, żeby się samą zawieść na pół - maraton, ( nadmienię, że nie lubię prowadzić dłużej niż 30 km w jedną stronę, bo to tak samo nudne jak bieganie ! ) to już gołym okiem widać ogrom nieszczęścia.
Ale biegłam w hołdzie dla mojej kotki, której już nie ma a jeszcze dwa dni temu była. Ciężko się biegnie gdy tak naprawdę chce się płakać. To dla ciebie Bułeczka.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jacdzi (2013-04-21,23:37): Startowalas? Opisz bieg, wrazenia, please! paulo (2013-04-22,09:08): Piękny trud. A ja wybrałem w tym roku zamiast Ostrzeszowa Boruję Kościelną i jestem bardzo zadowolony :).
|