2013-03-31
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Gdy numer startowy ma niewłaściwy KOLOR (czytano: 380 razy)

3512 – taki numerek przypnę sobie na koszulkę dokładnie za tydzień. Numer jak numer. Teoretycznie nie ma znaczenia a jednak są tacy, dla których liczy się barwa. Jeśli jest zbyt pstrokata może denerwować, a wówczas to źle wróży. Niczym najgorszy przesąd. Ja w przesądy nie za bardzo wierzę, ale czasami gdzieś z tyłu głowy pojawia się takie małe niewyraźne COŚ i nie daje spokoju. Mąci i denerwuje, więc na wszelki wypadek chciałoby się, żeby WSZYSTKO było jak trzeba.
- Nic nie rozumiem – skwitował głos wewnętrzny i zrobił naprawdę szerokie oczy, – o co chodzi z tym kolorem?
- Żółty, różowy i biały. Taki kolor ma mój numer. W sumie nienajgorszy, więc powinno być dobrze - wyjaśniłam pośpiesznie – trochę się przestraszyłam, ale jest OK.
- Ale CO jest OK. ? - zapytał załamany głos wewnętrzny i widać było, że czuje się nieswojo nie mogąc wypowiedzieć się na temat, o którym nic nie wiedział.
- Ja też nic nie kumam – wtrącił się leń biegowy – wiem, że biegniesz ten pół – maraton, boś uparta baba i już postanowiłaś, ale co ma do tego kolor ? Oświeć mnie z łaski swojej !
- Kolor jest OK., więc może nawet poprawię „życiówkę”, chociaż WCALE mi na tym nie zależy – tu mrugnęłam okiem w stronę wszystkich leni, które rozwalone na kanapie oglądały jakiś głupawy program i było im tak naprawdę wszystko jedno czy coś poprawię czy nie. Swim – stop nawet nie wie, co to jest ta „życiówka”. Nie musi.
- Barwy są łagodne, więc nie jest źle – wyjaśniałam dalej - Gorzej byłoby gdyby było dużo czerni, brązów i zieleni. - 195; taki numer miałam w Trzemesznie i warunki były koszmarne a z kolei w Grodzisku -1623 – mój najgorszy bieg! Straszny upał, źle ustawione punkty z napojami. Totalne wyczerpanie organizmu, mimo nienajgorszego czasu. Nie pamiętam, co się działo po przekroczeniu mety. Elektrolity w dół, karuzela w głowie, szum fal to nic w porównaniu z tymi w głowie – jazda po równi pochyłej. Ktoś wręczył mi medal. Ktoś zapytał czy wszystko w porządku, ale tego nie pamiętam. Dowiedziałam się po fakcie. Przeszło mi dopiero wiele godzin później. Mam nadzieję NIGDY nie doświadczyć czegoś podobnego. Przestraszyłam się wtedy nie na żarty !
- I numer ma ci w tym pomóc ? – zapytał z niedowierzaniem głos wewnętrzny.
- Oczywiście, że nie ! Ale fajnie jest, gdy numer ma ładny kolor – dodałam – to się nazywa synestezja.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora asia88-21 (2013-03-31,22:26): Numer numerem,,,ale numer na termometrze mógłby się zmieniac;/ paulo (2013-04-01,16:55): przyłączam się do przedmówczyni Asi :). Ja chcę wiosnę !!!, choć na numery startowe też zwracam uwagę :). Mam 694 :) jacdzi (2013-04-01,21:46): Nigdy nie zwracalem uwagi na kolory! Musze to zmienic.
|