2012-12-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Co ma piernik do wiatraka, czyli ... (czytano: 334 razy)

Co ma piernik do wiatraka, czyli jak wpływ ma bieganie na inne dziedziny życia, często w ogóle nie związane z rekreacyjnym tuptaniem? Oj ma ma. I to wiele ma wspólnego. Bieganie, to dobra szkoła życia, szkoła charakteru. Pada, wieje, mróz albo znowu pali słońce, a tu trzeba na trening wyjść. I nie ma przeproś, bo jak chce się coś osiągnąć, to odpuścić nie można. I zakłada się czapkę na głowę, rękawiczki na ręce, jeszcze łyk ciepłej herbaty i w drogę. Że ślisko? No to co. Trzeba będzie spokojniej, wolniej… i tak trening po treningu, kolejne kilometry w nogach. A potem do pracy. I wcale nie jest łatwiej. Często też się nie chce, często też trudno kolejne godziny spędzić przy obowiązkach. Ale nic to. Ten kto biega jest twardy. Trudności? Od nich się nie ucieka. One są do pokonania. Tak jak kolejne kilometry na trasie, jak kolejna górka… I w domu też jest jakoś inaczej, jakoś lepiej. Pobiegam sobie, przy okazji wyrzucę z siebie „toksyny”, rozładuję nadmiar adrenaliny, a pustkę wypełnię endorfinami, tym naturalnym szczęściem i to widać. Żona zadowolona z męża, córka szczęśliwa. Te nieco czasu dla siebie, spędzone gdzieś na łonie natury, fantastycznie potem procentuje.
I można by tak więcej, ale po co. W końcu wszyscy, co biegają , wiedzą o tym dobrze, że to niby takie tam bieganie, a jak mocno wpływa na całe życie człowieka. To działa jak naczynia połączone.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora kudlaty_71 (2012-12-20,20:39): ...tak to właśnie działa Wojtku :)))...
|