2012-08-30
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Takie tam małe plany... (czytano: 402 razy)

Miesi±c do startu w moim ulubionym Maratonie Warszawskim. To będzie trzeci start w tej imprezie i znowu po innej trasie. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze kilka edycji i cała Warszawa będzie przebiegnięta. Jeszcze tylko ze 2 tygodnie ciężkiej orki na treningach, tak do półmaratonu w GnieĽnie, a potem już luzowanie i łapanie ¶wieżo¶ci "na Warszawę". Jako ostatni sprawdzian przed maratonem wybrałem Gniezno, a nie Piłę, w której mieszkam i zrobiłem to z premedytacj±. No cóż, w GnieĽnie nie biegałem jeszcze, a Piła... może jak poprawi się trochę organizacja biegu i amatorzy będ± poważnie traktowani. Ale nie ma co narzekać, w końcu jest tyle możliwo¶ci do biegania, że każdy znajdzie sobie co¶, co lubi. Jedni wybior± Piłę, inni Gniezno, a jeszcze inni co¶ jeszcze ciekawszego.
W tym tygodniu postanowili¶my poczynić również konkretne kroki co naszego udziału w rzymskim maratonie. Rzym, to kolejna stolica, w której chcieliby¶my z kumplami pobiec. Takie poł±czenie przyjemnego biegania z jeszcze przyjemniejszym zwiedzaniem. No i na zakończenie sezonu udział w kolejnej edycji maratonu beskidzkiego. U Bacy na imprezie po prostu nie można nie być. W tamtym roku wła¶nie u Niego zadebiutowałem w imprezie górskiej i tak mi się spodobało, że w tym roku będzie to już trzecie bieganie po górach. A potem... a potem luz blues i odpoczynek i od nowa zacznie się kręcić, ale to dopiero w 2013 roku.
Na fotce na Narodowym z Jankiem po warszawskiej połówce
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |