2009-10-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Yin-Yang (czytano: 231 razy)

Strasznie się cieszę, że pogoda poczekała do maratonu w Poznaniu i zaatakowała dopiero teraz, zaskakując, tradycyjnie po polsku, drogowców. Powtarza się to juz tak długo, że chyba tylko oni sa zaskoczeni, bo na pewno nikt nie jest zaskoczony zaskoczeniem ich ;)
Dziś rano wyskoczyłem z łóżka, jak z procy pozytywnie zaskoczony, że nic mnie już nie boli. Za bardzo się jednak cieszyłem, bo w pracy tak rozbolała mnie lewa kostka, że wręcz szurałem nogą. Ale tez szybko załapałem dlaczego. Mając potężny zakwas lewej łydki do wczorajszej solanki, po prostu prawie nie ruszałem stawem skokowym. Dziś, kiedy mi przeszło zupełnie i zaczałem uzywać nogi cos tam sie nadwyrężyło, nadwątlone wcześniej maratonem. Ale od czego sa stare sprawdzone metody :) Dwie miski - w jednej ciepła woda z prawdziwą nieoczyszczoną solą morską w drugiej zimna ze spora bryłką lodu - 0,5 h naprzemiennego moczenia i mogę znów normalnie chodzić, choć czuje jeszcze, że troszkę mi podoskwiera.
Dziś zachęcony samodzielnym wyleczeniem kontuzji achillesa, która przydarzyła mi się miesiąc przed maratonem - wyłacznie poprzez diete - zaczynam się zastanawiać, co zastosować na stawy i kosci, zeby je zregenerować i wzmocnić. Tu jednak nie jest tak prosto, jak w przypadku ścięgien i będę się musiał udac na konsultacje do mojej Pani doktor od Medycyny Chińskiej. Uważam, że to wspaniała wiedza. Przez 4 lata nie mogłem prowadzić aktywnego trybu, bo kazda własciwie próba kończyła się odnowieniem kontuzji w lewym kolanie. Lekarze kiwali głowami, zastrzyki, różne specyfiki, diadynamika itp nie działały. W końcu trafiłem na lekarza Medycyny Chińskiej - sympatyczną Panią, Polkę oczywiście i wystarczyło pół roku. Maraton był sprawdzianem - przebiegłem 42 km w dodatku lewa noga wzięła na siebie ciężar tego biegu. Poodzywały się inne rzeczy, ale lewe kolano pozostało niewzruszone :)) Po kontuzji achillesa miesiąc temu, poniewaz zacząłem się mocniej interesować wspomniana medycyną postanowiłem sam zadziałać i konsekwentnie przez cały miesiąc piłem dziennie litr wywaru z czerwonego buraka i natki pietruszki. Co to ma wspólnego ze ściegnami? - za dużo pisania - ale wywar z paroma dodatkami jest idealny na te sprawy. To że biegłem na lewej nodze, która była kontuzjowana, zaledwie 3 tygodnie po wznowieniu treningów i to najdłuższy dystans w życiu swiadczy o tym, że zadziałało. Ale też faktem jest, ze gdy po tygodniu mogłem już biegać, piłem nadal, aż do końca i tak trzeba robić. Zaniedbałem sprawe z prawym kolanem, bo tez miałem na nie sposób i "zaprocentowało" na maratonie. Ale przynajmniej sa doświadczenia, że leczenie kontynuuje się o wiele dłużej niż ustąpi ból.
Nadchodząca zima jest idealna na regeneracje i naprawe kości i stawów, gdyż zarzadza nimi zywioł wody a ten ma swoje maksimum sprawności własnie zimą. Chociaż inaczej ona wypada, niz tradycyjna zima kalendarzowa, zaczyna się już w połowie listopada i trwa prawie do końca stycznia. Nasz początek pór roku, to ich środek wg Medycyny Chińskiej. I cos w tym jest - przecież wtedy mają miejsca przesilenia. A wigilią energetycznej wiosny, są Walentynki - Swięto Zakochanych i chiński Nowy Rok. To pewno nie przypadek ;)
Tak, czy inaczej, już dziś zaczynam przygotowania do następnego sezonu - ale nie tyle poprzez trening tylko, ale również wykorzystanie praw natury, które działają, o czym się zdążyłęm przekonać na własnej skórze. Teraz chciałbym na kościach :))
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2009-10-14,22:37): Maćku....dzięki..i wiesz za co prawda???? :)) tygrisos (2009-10-15,17:01): Marysiu :) Nie do końca, ale proszę bardzo :)
|