Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [12]  PRZYJAC. [38]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
robsik
Pamiętnik internetowy
Goniąc za szczęściem...

Robert Siwiec
Urodzony: 1974-01-28
Miejsce zamieszkania: Warszawa
203 / 230


2009-06-07

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Nowe buty (czytano: 199 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://robsik.bloog.pl



Ostatnio nic już nie pisałem o bieganiu. Winy w tym jest trochę po stronie mojego zasłuchania w słuchowiskach. Dziś jednak był wyjątkowy, więc należy go zaznaczyć na kartach mojego bloga.
Wczoraj zakupiłem nowe buty do biegania. Poprzednie 11 miesięcy temu – więc całkiem nie najgorzej. Choć jak się popatrzy na mój dziennik treningowy, to widać dlaczego tak późno kupiłem nowe. Tym razem (z powodu braku numeracji) wypadło na Asics GEL-1120. O tyle lepsze się okazały, że w tym bez problemu od razu dyszkę zrobiłem i jest ok.
Bieg oczywiście zacząłem z iPod’em na uszach. Niemal od razu zaczął deszczyk kropić. Byłem przygotowany na to, że może popadać, choć wyraźnie mi to było dziś nie na rękę. Nie był to mocny deszcz, więc ostatecznie machnąłem na niego ręką. Wbiegłem na wał a tam co kilkanaście metrów ludzie poustawiani jakby jakieś bramy weselne robili i gapili się w niebo nie widząc, że są jeszcze inni na tym świecie, którzy chcieli by jakoś obok przejść lub ewentualnie przebiec. Zesłościłem się w pierwszej chwili na nich, ale mimo to postanowiłem poszukać tego czegoś na niebie, co całkowicie pozwoliło im zapomnieć o bożym świecie. I co znalazłem? W zasadzie banał, ale tym razem było fascynujący i dłuuuuugo trwał – dłużej niż Winterfresh! To była tęcza. Ale nie jakaś-tam tęcza – tylko piękna, długa, jednolita i kolorowa – wręcz cudo! Towarzyszyła mi bardzo długo – ok 3 kilometry! Łatwo więc policzyć, że to ok. 15 minut! Nie widziałem jeszcze tak ładnej tęczy. Po raz pierwszy żałowałem, że wziąłem telefonu na bieganie. Muszę zdecydowanie wrócić do tego zwyczaju – zawsze da się wyszarpnąć jakąś ciekawą fotkę tej naszej psikuśnej przyrodzie.

Czy to było o 6 rano? Nie, nie. Rano wstałem, ale z tak bolącą głową, jakbym dzień wcześniej wypił z 7 piw – było tylko dwa! Spróbowałem zacząć rozgrzewkę, ale przy pierwszym skłonie myślałem, że głowa mi eksploduje – czyżby rzeczywiście kac? Stwierdziłem, że taka niedyspozycja nie służy dobrym treningom i wróciłem do łóżka. Bieganie odpracowałem wieczorem :)))


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Wojciech
17:10
Henryk W.
17:07
baderak
16:40
kolor70
16:21
marz
16:05
Admin
14:57
biegacz54
14:51
Szalony ślimak4
14:37
bekele17
14:28
szakaluch
14:16
Szalony ślimak5
14:14
gpnowak
14:00
akatasz
14:00
Zedwa
13:57
qbuś
13:32
czewis3
13:23
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |