Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [29]  PRZYJAC. [184]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
skawka
Pamiętnik internetowy
SPORT - RADO¦Ć ŻYCIA

Anna Skalska
Urodzony: 1980-02-10
Miejsce zamieszkania: Bytom
58 / 98


2009-05-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
ogień w butach...udany finish (czytano: 285 razy)

 

3 maj zbliża się dużymi krokami...już zaczynam odliczać ;) Jako przetarcie przed maratonem pozwoliłam sobie wystartować w Krapkowicach na 10km. Plan: rozbieganie, nic więcej, szczególnie, że, widz±c zawodniczki na starcie marne szanse na jak±kolwiek wygran±. Życie toczy się swoim torem, udział w zawodach rz±dzi się swoimi prawami. Na starcie pojawiła się ogromna chęć rywalizacji...ci±gle sobie powtarzałam za 2dni maraton, szanuj się kobieto...hahaha...pogadać sobie można.

W końcu pojawił się sygnał startu...ile sił w nogach ruszyli zawodnicy, ja też, między innymi dlatego, by unikn±ć kurzu, ponieważ start był na stadionie żwirowym.
Biegn±c wpadłam w rytm...jakim¶ cudem nie umiałam zwolnić, adrenalina pokazała swoje pazurki. Ruszyłam przed siebie w pogoni za tzw "rywalami". Biegn±c tak, zaczęłam mijać dziewczyny z mojej kategorii, najpierw dwie zawodniczki póĽniej jedn±...zaczęło mnie to mobilizować do szybkiego biegu...krok za kroczkiem mijałam kolejnych zawodników...to jeszcze bardziej mobilizowało. Żeby nie było, ja również byłam wyprzedzana, czasem udało mi się utrzymać tempo, ale tylko przez pewien większy b±dĽ mniejszy odcinek. Na niecałe 2km przed met± zauważyłam 2 biegn±ce dziewczyny...wł±czył mi się 4 bieg...nie s±dziłam, że uda mi się doj¶ć któr±¶ z nich, ale...udało się przynajmniej jedn±. W głowie co¶ mi mówiło...nie poddam się bez walki...5 bieg i fruuu...Z każdym krokiem zbliżałam się do jednej z dziewczyn...nagle co¶ we mnie wybuchło...sama byłam w szoku. Kiedy mijałam rywalkę...powiedziałam sobie nie daj się, walcz do końca. Nie było łatwo...ale się udało, dzięki temu ostatni kilometr zrobiłam w czasie 3:57 hehe jednocze¶nie do drugiej dziewczyny zabrakło mi 20sekund. W rezultacie uzyskałam wynik 43'32" (gorszy niż w Cieszynie). Po raz pierwszy w życiu, tak walczyłam na zawodach...nie poddałam się, to dobrze wróży ;)

Mam nadzieję, że ten start nie zaszkodzi mi w biegu maratońskim...całe szczę¶cie, że biegnę go rekreacyjnie, chociaż kto wie hihihi...czas pokaże. Na dzień dzisiejszy taktyka brzmi: wolno i przyjemnie :)

Na mecie --->>>


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Waldek
09:32
lida401
09:05
martinn1980
08:57
annaklama
08:31
Stru¶ Emu
08:20
cinekmal
08:16
biegacz54
08:14
mariuszkurlej1968@gmail.c
08:02
platat
07:57
michu77
07:56
POZDRAWIAM
07:43
eldorox
07:25
Stonechip
07:02
edgar24
06:54
Leno
06:44
Admin
06:39
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |