2008-03-31
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Po Warszawie (czytano: 270 razy)

W Warszawie wykonałem plan maksimum czyli pobiegłem poniżej 1:35. Dokładnie uzyskałem wynik 1:34:25. Do 4 km biegłem z Elkanahem. Tam jednak się rozstali¶my bo Grzechu tamtego dnia ewidentie czuł power w nogach i darło go do przodu. Ja natomiast taki mocny jak on się nie czułem i postanowiłem biec bardziej zachowawczo aby nie dać sie ponie¶ć i póżniej nie zdychać na ostatnich kilometrach.. Na 16 km poważnie już czułem zmęczenie i aby utrzymać tempo na zakładany wynik musiałem resztę dystansu pokonać z zaci¶niętymi zębami.
Dodatkowo, na małej agrawce w okolicach tego kilometra ,biegn±cy około 300 m przedemn± Elkanah dodatkowo mnie zmotywował wykrzykuj±c dopinguj±ce hasła pod moim adresem.
Przed 19 km a dokładnie przed tunelem postanowiłem przy¶pieszyć i kra¶c dodatkowe sekundy.
Wybiegaj±c na ostatni± prost±, kiedy zobaczyłem już baner znamionuj±cy metę stać mnie było jeszcze na kolejny zryw i niemal sprintem wbiegłem na metę.
Po zawodach czułem się bardzo dobrze. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby moje sampoczucie po biegu na maksa było tak rewelacyjne. Żadnych bóli, zero zakwasów i innych nieobcych mi dotychczas pobolewań. Może to wypity dzień wcze¶niej pilsnerek w doborowym towarzystwie miał taki zbawienny wpływ:)
Teraz, pozostaje przez lato zrzucić z 6 kg i być może jak się to uda to na jesieni podejmę wyzwanie walki o połamanie 1:30.
Generalnie tchnęło mnie po tych zawodach optymizmem biegowym.
Następny sprawdzian to maraton w Dębnie za niespęłna dwa tygodnie. Tam jednak zamierzam pobiec z hamulcem. Na co¶ około 3:40-45.
Walkę o now± życiówkę w "całym" pozostawiam sobie na jesienny Wrocław,Poznań lub Warszawę.
Teraz muszę budować wytrzymało¶ć i zaliczać kilometry.
Wszak docelowa impreza tzn bieg 24 godzinny w Krakowie już za 9 tygodni i fajnie by było przynajmniej 150km tam zaliczyć.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |