2008-02-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| bojkot zimy :| (czytano: 339 razy)

tak. zimie mówię zdecydowane NIE!. tej miejskiej. w góry mam niedaleko, tam może sobie być. bo fajnie jest czasem pośród białego puchu pośmigać na biegówkach. cóż, inaczej nie da rady ;)
mam już dość. wiele się w ciągu ostatniego okresu jesienno zimowego zdarzyło: bieganie w temperaturze -17 stopni, bieganie po górach kilkanaście godzin w padającym mokrym śniegu, jazda w nocy w śniegu, z wiatrem i pod wiatr, bieg w deszczu..... wszelkie nieszczęścia. ale jeszcze nigdy tak nie zmarzłam jak przez ostatni weekend!!!! dwa razy :( najpierw w sobotę wiatr skutecznie pokrzyżował mi krosowe plany, jak już mnie wywiało na wałach Rudawy (2km biegu pod wiatr) to już tylko mogłam myśleć o skróceniu standardowej trasy. wracając do domu palców nie czułam.
nie zrażona jednak porażką dnia poprzedniego w niedzielę stawiłam się na miejscu zbiórki. cel: rowerem do puszczy Niepołomickiej. jazda do i po puszczy sam miód, cały czas w okolicach 30km/h, jednak gdy tylko mineliśmy Niepołomice w drodze powrotnej zaczęły się schody. silny wmordewind bezlitośnie wyrywał z nas resztki energii (ostatecznie licznik wskazał 105km). trzymając się w cieniu Marka z trudem utrzymywałam tempo, warto jednak było bo odpowiednie tempo oznaczało ciepło. choć w sumie marną różnicę wyczuwałam pomiędzy jazdą w cieniu i bez cienia. sprawdziłam w domu w necie temperaturkę: -2, ale odczuwalna -13. to dla tych, co stoją w miejscu. albo spacerują. jeśli do tego jeszcze doliczyć jazdę pod wiatr..... brrrr...... ani nie chcę sobie wyobrażać. w pewnym momencie poczułam w nogach ból, który mógł jedynie sygnalizować zjadanie własnych mięśni. to nie było zmęczenie, tylko ból. bezczelny wiatr wyssał wszystko. byle dojechać do Krakowa. tam jogurt + petitki i siła wróciła. pocieszające ;) widać znać pierwsze efekty treningu ekstensywnego :) tylko o dokarmianiu nie należy zapominać ;)
dziś paskudny początek dnia: zawieje i zamiecie śnieżne za oknem. jak się taka aura utrzyma do wieczora to odpuszczam. mam po prostu dość. należy mi się trochę ciepła i komfortu. o.
no.... to teraz byle do wiosny :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |