2008-02-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| kawa i p±czki (czytano: 247 razy)

¶wietny sposób na zabicie formy: dzień na kawie i p±czkach. na efekty nie musiałam czekać długo. ciężki tyłek, ciężkie nogi, ¶limacze tempo i bieg jak u baletnicy, co przeszkadza każdy r±bek u spódnicy.... gdyby ten dzień miał być miar± mojej kondycji.... eh, wolę nie my¶leć do jakich wniosków mogłabym doj¶ć. no strasznie było... jak kilka wielkich susów w tył.
plus jednak tego dnia jest taki, że zdarza się tylko jeden raz w roku. ten jeden dzień, gdy bezkarnie można przyj±ć dietę zaprzeczaj±c± wszelkim słusznym zasadom. jeden dzień na kofeinie, tłuszczu i cukrze.
a potem znów możemy wracać do formy. do ryżu, pełnoziarnistego chlebka, sałatek i nabiału. uff...
ale na swoje i tak wyszłam :P
i taka mnie refleksja naszła: jak to się biegało rok temu o tej porze? wynik porównania jest dla mnie naprawdę ciekawy :) i zdecydowanie rekompensuje wrażenia biegowe z dnia wczorajszego ;)
liczba jednostek treningowych (biegowych):
styczeń 2007: 16
styczeń 2008: 19 (w tym 4x na sali SB)
całkowity dystans:
styczeń 2007: 222km
styczeń 2008: 228km
¶redni dystans:
styczeń 2007: 13,8km
styczeń 2008: 13,3km
i moje ulubione: ¶rednia prędko¶ć:
styczeń 2007: 6min14/km
styczeń 2008: 5min42/km
z zachowaniem tego samego ¶redniego tętna!
dodatkowo: rower:
styczeń 2007: 60km
styczeń 2008: 250km
kawa i p±czki należały się. raz na rok totalny wypas :P
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |