2008-01-31
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| to sobie pojechałam :P (czytano: 237 razy)

zgodnie z obietnicą. chciało mi się na rower, to też plan zrealizowałam. tzn wcale nie był taki nieprzewidziany. wręcz przeciwnie. w końcu stały punkt programu tygodniowego.
ja mówię o programie? cóż, nie da się ukryć, że w pewnych okolicznościach to plan treningowy sam się formuje. jakże inaczej! cóż, planując na sezon 2008 trenowanie ektensywne, wypadało by jakoś całość ułożyć by się nie zajechać przy jednoczesnym stałym podnoszeniu kilometrażu. tak. chcę dojść do granicy, to będzie test. coś za coś => zawieszam ściganie. zobaczymy co z tego wyniknie w 2009 :P
aha, wyprowadziłam rowerek. średnio mi zależało znów na pogodzie, brak błotników zobowiązuje ;) trzeba być konsekwentnym. tym razem z Markiem to tylko śmignęło. w jedną stronę do klubu (oh, jak ja uwielbiam ścigać się na Wielickiej z tramwajami, drogi Zarząd Dróg co rusz naprawia mi jakiś odcinek ułatwiając zadanie ;)) potem indoor cycling. Britney puszczali (brzyyyyyydaaal). ale już przy pierwszych tonach kawałka "in the eye of tiger" przetwarzanie energii skoczyło na wysoki poziom. rozpoczęło się prawdziwe grzanie koła. przez kolejne 35 min taki plan: na wzrastającym obciążeniu (od dużego >:]) 5min na siedząco 1 min "odpoczynku" na stojąco x6 czyli taki interwał w sam raz przygotowujący do trasy w Świeradowie :P
z tego grzania to wyszło w sumie 1h20 z rozgrzewką (tu stawiamy na pracę nad kadencją) i rozkręceniem. czyli jak dla mnie odpoczynkiem przed powrotem do domku :P
no to baton, na rower i fruuuu z powrotem :) pora późnawa to i drogi puste, śmiga się aż przyjemnie. no prawie, bo trochę chyba za mocno przykręciłam.... albo jednak i nie, skoro nadal kręcę, no nie? raźno do domku. jeść....
w sumie 60km ale za to jakiej jakości! miło było patrzeć jak mi forma w zeszłym roku skoczyła po tych siłowych zmaganiach pod dachem :) eh.... teraz skok ten już nie będzie tak spektakularny.... ale może za to sił na dłużej wystarczy przy takim trenowaniu (przekuwanie siły z trenaża od razu na real - zapożyczone z biegania, gdy to trener po skipach nie raz od razu przebiechy każe biegać)
pożyjemy, zobaczymy :D
no dobra... chyba jednak trochę za mocno dokręciłam.... w nocy czułam napięcie w nogach. będzie dzień przerwy na regenerację. w czwartek sala :D
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |