2008-01-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| miau w duecie :) (czytano: 646 razy)

od środy mamy nowego domownika:) to mała czarna koteczka, 5-cio miesięczne dziecię ulicy, do którego najwyraźniej uśmiechnął się los :) najpierw trafił do dobrych ludzi - rodziny zastępczej, teraz do nas i.... wygląda na to, że ma się całkiem dobrze :D
na początku bardzo się bała. obcy ludzie, obce środowisko. chowała się w najciemniejsze kąty. jedzonko podrzucałam jej do dziury, gdzie siedziała, drżała i pomiałkiwała cichutko. pewien postęp nastąpił gdy wyciągnęłam ją zza szafy i uciekła "tylko" za kanapę. tam znalazł ją nasz Rudy. obchodził mebel to z jednej, to z drugiej strony, podglądając przybysza.
mała w końcu stwierdziła, że nic jej nie grozi, zjadła całą miskę kociego żarełka. sama :) byłam z niej dumna :D
pełny brzuszek, nowe siły dodały odwagi. czas poznać domowników, czyż nie? taki jeden duży rudy goni.... miauczy i ma cztery łapki :) podobny :)
zaczęła się zabawa: czarny ogon goni za rudym ogonem. nie, żeby Rudemu się nie podobało, bo jak tylko mała znika mu z oczy to ją szuka. albo jak to powiedział Marek, Rudy najwyraźniej chce mieć "niebezpieczeństwo" na oku ;). może coś w tym jest....
bo przy okazji wyszło na jaw, że nasz Rudy to bardzo nieśmiały chłopak.... gdy tylko kocia dziewczynka pojawiła się w domu, uciekł najwyżej jak się da: na półkę tuż pod sufitem.... ostatecznie ciekawska natura zwyciężyła i od tego czasu nieustannie wykazuje zainteresowanie, początkowo z dystansem.... ostrożnie..... naokoło..... i po coraz to węższym kręgu :)
Vivien, bo takie imię nadali jej tymczasowi opiekunowie, jest naprawdę bardzo sympatyczna. jeszcze niepewnie, ale już objawia pierwsze symptomy rozrabiactwa i kombinatorstwa. skoro jednak ma tak przedniego nauczyciela od włażenia wszędzie jak Rudy.... to tylko kwestia udoskonalenia pewnych predyspozycji.... jest ciekawska. i milutka. nie lubi jak biorę ją na ręce. ale za to przuroczo plącze się między nogami :) mistrzyni świata w tej sztuce :) uwielbia, gdy głaszcze się ją po brzuszku, jak sama przyjdzie. mruczy, nawet przy jedzeniu ;) a jak jest w domu za cicho to woła. sprawdza obecność :) jak zorientuje się, że jest sama w jakimś pomieszczeniu też miauknie. gdy usłyszy odpowiedź, ruch podąża za nim sprawdzić co się dzieje :)
zaskakująco dużo je..... no ale do psocenia potrzeba sporo energii :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |