Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [5]  PRZYJAC. [110]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
żiżi
Pamiętnik internetowy
Zmień swoje życie na lepsze :)

Angelina Woyczyńska
Urodzony: 19..-09-17
Miejsce zamieszkania: Leszno
340 / 369


2017-04-03

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Bieg Sokoła (czytano: 456 razy)

 

Po raz 32 Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" zorganizowało świetny bieg.Moje bieganie na zawodach rozpoczęłam właśnie tym biegiem-do dzisiaj uwielbiam tam jeździć.W tym jednym miejscu skupiają się niemalże wszyscy moi znajomi,przyjaciele. Nie ma chwili "spokoju" bo na każdym kroku ktoś cię zaczepia,ty kogoś zauważasz,by zamienić chociaż dwa zdania w realu.Dla atmosfery,dla klimatu,od samego wejścia czujemy się jak w gościach:).Od paru dni pogoda się nam rozkręcała,wręcz wiosna zamieniła nam się prawie w lato.Przeczuwałam,że może być ciepło(w Bukówcu zawsze jest pogoda),ale aż tak....20 parę stopni toż to biegaliśmy w upale!.Mogłabym powiedzieć,że Panie z Towarzystwa upiekły przepyszny placek,ale trener kategorycznie zabronił mi się objadania przed samym biegiem(foch).Fajne jest też to,że do tej sympatycznej małej miejscowości można(a nawet trzeba)przyjechać z całą rodzinką-,znajdzie coś dla siebie,dla ducha,ba,nawet dla podniebienia.My też zapakowaliśmy się wszyscy do autka i każdy miał wyznaczoną na dzisiaj misję:)))-ja miałam najcięższą!!
Spokojnie,bez przedstartowego stresu(ciekawe,gdzie się podział?)ustawiłyśmy się na starcie ...Ewa,moja wspólniczka do biegania,moja szybkościowa motywacja.Miałam przykazane biec po 4.30 na km i tak też zaczęłam.Pierwsze kilometry to pikuś,w tłumie, wśród zabudowań ,delikatnie z górki to wychodził idealny czas..potem zaczęła się orka pod wiatr,pod górkę-wymagająca trasa.Dodatkowo energii odbierało palące słońce-chyba nie zdążyłam się jeszcze przestawić na bieganie w cieple.Było dziś ciężko.Kibice rekompensowali ciężkie warunki,było ich mnóstwo(nie wyglądali na niezadowolonych,że ktoś im drogi pozamykał,a muszę dodać,że bieg ciągnął się przez całą wioskę).Nakręcił mnie ten bieg ,euforia trzymała mnie długo.Swój zeszłoroczny czas poprawiłam,aż o 1 sekundę!,za to w klasyfikacji poszybowałam znacznie wyżej z 6 miejsca w kategorii na 3.Co mnie zdziwiło,że zabrakło biegających zza granicy(Bukówiec nie przeprowadza badań ).
Pieczątką w tym dniu była mega wata cukrowa,o której marzyłam(bo wiedziałam,że tam będzie)od paru dni-mam określone zapotrzebowanie na cukier i musiałam je uzupełnić,wróciwszy do domu włączyło mi się czyszczenie lodówki,ach i jak tu się pilnować z wagą??
To była niedziela jakich mi brakuje,z rodzinką,spędzoną aktywnie,leniwie(trawka,leżenie,kocyk,słoneczko pieszczące twarz,miłe uczucie ciepła)...takie były chyba kiedyś niedziele?


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


snipster (2017-04-03,11:08): wata w nagrodę... wypas :) dawno waty nie jadłem ;)
paulo (2017-04-03,15:11): ja też zawsze będę z sentymentem wracał do moich pierwszych zawodów w Pile :) I czasami też tam pojadę :)
żiżi (2017-04-05,09:25): Paulo jest to jakiś epizod w życiu-dla mnie wielka zmiana-na dobre:)
żiżi (2017-04-05,09:25): Piotr mega wypas a jeszcze większa była sama wata-za rok zapraszam:))







 Ostatnio zalogowani
BOP55
16:10
Grzegorz Bl
15:56
uro69
15:46
Andrzej5335
15:20
Hieronim
15:10
gora1509
15:04
Zedwa
14:32
chris_cros
14:31
ronan51
14:30
TIGER
14:19
czewis3
14:18
biegacz54
13:47
waldimur
13:22
smszpyrka
13:16
Ghost Manitou
13:11
marcoair
12:41
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |