2010-05-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Miłosc - wesele - pogrzeb (czytano: 959 razy)

Musze przelać na elektroniczny nośnik swój żal za to jakie życie jest wredne.
W sobote byłem na weselu, wychodziła za mąż kuzynka żony, młoda dziewczyna 22 lata, jej mąż również dwódziestokilku latek. Dumnie wkraczał do naszej rodziny. Szczęście, miłość i dostatnie życie, takie atuty dało się wyczuć w młodej parze. Wesele było imponujące, wesołe, głośne, przyjemne, wszyscy pili za zdrowie młodej pary, życzyli im długiego i spokojnego życia. Wesele trwało dwa dni z drobna przerwą do 3 nad ranem w poniedziałek, czyli prawie 48 godzin.
Poniedziałek rano przywitał mnie deszczową aurą, wyszedłem na ostatni trening kompensacyjny przed maratonem w Pradze, wykonałem swoje zadanie w 100%, ciesząc się dobra formą.
Po powrocie do domu telefon, odbiera żona i widze w jej oczach przerażenie, nagle płacz - co się stało, nasuwają się pierwsze słowa, na co odpowiada mi płacząc, Pan Młody nie żyje, był wypadek samochodowy, młoda żona (niestety ale już wdowa)w szpitalu bez większych obrażeń ale w ciężkim szoku. Nikt nie wie jak to sie stało, dlaczego dwa dni po ślubie, czy to możliwe?
Niestety możliwe i naprawde, to nie plotki to życie, wredne życie wykręciło nam numer, który zapamiętamy na długo.
Miłość, która zgasła tak szybko i w takiej chwili, na sali weselnej pozostały kwiaty których raczej nikt już nie odbierze. Niech umrą wraz z tą miłością.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |