2009-02-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| casting (czytano: 213 razy)

Czytam własnie zaległe blogi i widzę, że u wszystkich cos się działo.
Ostatnio nie miałam czasu na nic, dopadło mnie zmęczenie. Szkolenie za szkoleniem nie jest dobrą sprawą i dla higieny trenera jak i uczestników. Niestety na początku drogi nie ma co wybrzydzać.
W Centertelu i TP teraz jest taka zasada, ze jeżeli chce się prowadzić jakieś szkolenie managerskie to trzeba mieć certyfikację z tego. Czyli trzeba najpierw pojechać na szkolenie a później wystąpić przed jakąś komisją, która ocenia czy się nadajesz czy nie do prowadzenia takiego szkolenia. Cholernie stresujaca sprawa.
Pierwszy raz w zyciu miałam czarną dziurę jak wystapiłam. Dosłownie nie wiedziałam nic, zapomniłąm języka w gębie. Niewiem jak długo to trwało, ale to były najgorsze sekundy w moim życiu. Oczywiście wydawało mi się, że to trwa wiecznie. Całe szczęście, że jakoś się opamiętałam, dzięki usmiechom jakie pojawiły się na twarzach komisji. Ich zyczliwość spowodowała, że ruszyłam dalej.
Po takim wystąpieniu dostaje się informacje zwrotną.
Usłyszałam tyle ciepłych i miłych słów pod swoim adresem, że dosłownie mnie zatkało.
Pomimo mojej wpadki, która jak się okazało nie została zauważona dostałam tę certyfikację. W moim przekonaniu to było moje najgorsze wystąpienie, po którym czułam się jakby powietrze uleciało ze mnie.
Dla tych słów, które usłyszałam warto było zostac trenerem…
Biegowo tragicznie! Od Katowic nie biegałam bo ból nóg utrzymywał się a poza tym jest taka ślizgawica, ze obawiam się że orła wiwinęłabym kilkakrotnie. Oczywiście mam ogromne wyrzuty sumienia z tego powodu bo już teraz wiem, że w Barcelonie będzie jaka porażka. Moje przygotowanie jest mizerne, ale postanowiłam ze potraktuje to jako długie wybieganie i miłe wakacje z przyjaciółkami.
W przyszłym tygodniu umówiłam się z Sylwią w Warszawie i mamy biegac codziennie min 15 km, żeby troszke się wybiegać bo tak naprawde szykujemy się na maraton w Krakowie.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2009-02-05,10:31): Gratuluję certyfikatu....Teraz już będzie tylko lepiej...a i zima podobno "szykuje" się do odejścia...żaden "orzeł" więc Tobie nie będzie groził:))) Ev (2009-02-05,12:10): oooo, to może się spotkamy w warszawie na te 15km :) biegaczka;-) (2009-02-05,13:03): Ewciu z ogromną przyjemnością biegaczka;-) (2009-02-05,13:16): Wiechu właśnie takiego kopniaka w tyłek potrzebowałam, Marysiu bardzo dziękuję. firearrow (2009-02-05,13:29): ...ja się szykuję do Dębna. w Krakoł ledwo twoje plecy zobaczę ;) przyjeżdzaj szybko, Łorsoł czeka ! biegaczka;-) (2009-02-06,07:27): No juz w poniedziałek....pobiegamy
|