2007-10-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| (czytano: 154 razy)

Kilka refleksji: dzisiaj zorientowałem się że bieganie po mieście ogranicza moja wolność. W lesie jak przyjdzie czas staję sikam i po krzyku. A w mieście trzeba szukać jakiegoś ustronnego miejsca, kibla czy coś. Nie ma to jak w lesie. Przegoniłem stadko młodych dziczków, kolory już jesienne ale piękne.
Rozmowa przy poczcie- elegancko ubrana kobieta podchodzi do pani która zamiata chodnik
- Nie wie pani czyj to pies?
- Który?
Młodsza podprowadza starszą do auta z którego przez okno wystawia łeb młody spory pies
- A czyj to samochód? pyta starsza
- Mój.
Dalszego ciągu nie słyszałem....
Dalej nie wiem jak to jest- zaczynałem trening po 5.10, kończyłem po 4.40, cały czas wkładając tyle samo wysiłku. Nie bardzo wiem na co mnie stać w Poznaniu i chyba dopiero tam się okaże.
Przedziwne jest dla mnie jak reaguję na odstawienie kawy i herbaty. Mam zejście jak nie przymierzając po heroinie. Ciekawe czy tylko ja i czy to kara za stare grzechy. Zastanawiam się czy całkiem nie odpuścić sobie kawy i herbaty. Bo jeśli tak reaguję na ich odstawienie to znaczy że nie jest to całkiem neutralne. Z drugiej strony dobra herbata jest taka dobra.
A odstawienie kawy to dobry motyw na okres przed biegiem- nawet jeśli nie działa na poziomie fizjologii to na poziomie głowy skutek jest rewelacyjny. Każde wyrzeczenie jest w tym względzie skuteczne.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |