2009-04-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bieg Europejski. (czytano: 177 razy)

Wczorajsz± sobotę spędzili¶my bardzo rodzinnie i miło. Cał± czwórk± wybrali¶my się na wycieczkę do go¶cinnego miasta Gniezno. Przy pięknej, słonecznej pogodzie podziwiali¶my piękno ziemii wielkopolskiej. Na postój zatrzymali¶my się tuż przed Gnieznem, zwabieni napisem "Karczma wiejska" (lubimy takie klimaty:) i muszę przyznać, że był to najbardziej zadbany bar przydrożny, w jakim zdarzyło nam się stołować. Zamówili¶my, oczywi¶cie, staropolskie spagetti w wyborowym sosie bolonese;) Jedzenie przepyszne, ceny rozs±dne, przyjemne otoczenie (dzieci wyhasały się do woli) - jednym słowem: miły pocz±tek dnia...
W samym GnieĽnie z niemałym trudem znaleĽli¶my biuro zawodów. Tam spotkali¶my Marysię i Darka (pozdrawiam:). Dalej pod±żyli¶my na basen GOSIR-u. Zorientowali¶my się, czy możemy zostawić nasze dzieci w sali zabaw na czas zawodów. Tam też dowiedzieli¶my się, że o 15.30 jest bieg przedszkolaków i dzieci zapaliły się do pomysłu. Zorganizowali¶my jakie¶ stroje i butki dla Michałka (zrobiło się bardzo gor±co) i pod±żyli¶my do Rynku. Na miejscu okazało się, że Asia też może pobiec. Wystartowała, jak z procy i dobiegła do mety pierwsza. Mimo, że jako trzecioklasistka ¶cigała się z młodszymi dziewczynkami, na mecie cieszyła się jak dziecko (sk±d ja to znam?:))) Będzie mogła kiedy¶ opowiadać swoim dzieciom, że wygrała z córk± SAMEJ Małgosi Sobańskiej;)))
Michał też dał czadu, ale tym razem to on był jednym z najmłodszych. Z łakociami i szerokimi u¶miechami pomaszerowali z nami z powrotem na basen, a tam... 2 i pół godziny harców w "Hecoraju"!
Przebrali¶my się z Krzysiem i potruchtali¶my do Rynku. Po drodze spotkali¶my małżeństwo Ertelów i cał± brać "Maratonów". Poznałam Jerzego Matuszewskiego (to prawdziwy dżentelmen) i zobaczyłam na żywo Wiecha (na zdjęciach wydaje się niższy;).
To miłe, że dzięki absolutnie przypadkowemu podobieństwu strojów klubowych, "Maratony" z daleka nas rozpoznaj± i traktuj± jak swoich:) I tak zostanie w rodzinie...:)))
Sam bieg wspominam jako trudny. Trasa bardzo przyjemna, ale upał dawał się we znaki. Piękny medal na mecie rekompensował włożony wysiłek.
Po biegu szybko udali¶my się na basen. Marzyłam o k±pieli. Woda wyci±gnęła ze mnie całe zmęczenie. Co za rozkosz...
Godzina minęła szybko... Dzieci marudziły z wychodzeniem z wody (sk±d one bior± tyle energii?:), ale żoł±dek powoli domagał się swego. Zatrzymali¶my się w tym samym sprawdzonym zajeĽdzie i nie zawiedli¶my się:).
W drodze powrotnej dzieci spały jak aniołki. Pilot też wył±czył się na moment, tylko kierowca walczył do końca:) W domu byli¶my przed północ±.
To był wspaniały dzień. Europa...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora akrass (2009-04-05,20:44): gratulacje :) miałem być na tym biegu ale pewne komplikacje nie pozwoliły mi na to :) Szafran (2009-04-06,07:08): tylko pozazdro¶cić udanego wypadu do Gniezna , do zobaczenia tam za rok ,>) Marysieńka (2009-04-06,08:27): Całkowicie się z Tob± zgadzam...to był udany dzień...A jednak pociechy wystartowały!! :))) Renia (2009-04-06,09:59): Sława moich okularów mnie wyprzedza...:))) Hepatica (2009-04-06,10:05): :)Bez względu jak było, było miło:))) kokrobite (2009-04-06,13:40): Piękny medal. Szkoda, że ode mnie to tak daleko.
|