2009-03-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Półmaraton Ślężański. (czytano: 228 razy)

Dzisiaj była moja chwila prawdy... i nie zawiodłam się. Pierwszy start w tym roku i "życiówka" w półmaratonie!!!
To mój drugi start w życiu na tym dystansie (do pierwszego przygotowywałam się pół roku:), a teraz tylko truchtałam dla podtrzymania formy. Cieszę się, że nie zrobiłam sobie zimą przerwy w bieganiu, a taplanie się w błocie i śniegu przyniosło rezultaty. Dziękuję wszystkim, którzy pogonili mnie do roboty:)
Ale od początku... Do Sobótki pojechaliśmy całą rodziną. Zostawiając dzieci w przedszkolu, spotkaliśmy Gabę z mężem i chłopakami. Powitaliśmy też Radka z Jacusiem i Dankę odprowadzającą Martusię. Powoli zaczyna to być tradycją, że nasze dzieci bawią się razem, jeśli organizatorzy biegów zadbają o opiekę nad nimi (ciekawe, jak będzie w Rudawie?).
W przejściu zahaczyła mnie mnie jakaś osoba i widząc moje zaskoczenie przedstawiła się. Panią Grażynę, mam wrażenie, znam od dawna, ale zupełnie inaczej ją sobie wyobrażałam. Tymczasem okazała się filigranową osobą o figurze nastolatki (a właściwie o figurze, o której nastolatki mogłyby pomarzyć:). Jej męża o wyglądzie bosmana, rozpoznałam od razu:)
Pogoda piękna, słonecznie, ale ostre powietrze i lekki wiaterek - jak tu się ubrać? Może na "cebulkę"?... I to był błąd! Już minutę po starcie zaczęłam się rozbierać. Trudno się nie rozgrzać wspinając się kilka kilometrów pod górę!!! Niby ogólnie wiedziałam, co mnie czeka. Krzysiek nakreślił mi ogólny "profil" trasy, ale nie wiedziałam, że będzie tak ciężko. Renia, z którą biegłam, pocieszyła mnie, że po półmetku będzie "z górki". Początkowo gadałyśmy o wszystkim i niczym, ale już na siódmym kilometrze słowa grzęzły w gardle i zadyszka brała górę. Dotarłyśmy do 10 kilometra i zaczęło się lepsze... Wiedziałam, na którym zbiegu uważać, (bo zdradliwy;) na płaskim wyrównałam oddech i złapałam właściwy rytm. Dalej, jak głosiła legenda miało być już tylko lepiej, delektowanie się pięknem Góry Ślęży i rozległych równin;) Miały być też "niespodzianki"...
Pierwsza pojawiła się w okolicy 16 km. Po długim podbiegu poczułam, że na dzisiaj mam już dosyć i chciałabym wrócić do domu:) Zwolniłam nieco, a koleżanka z regularnością "szwajcarskiego zegarka" zaczęła mi odjeżdżać. Po przeczekaniu kryzysu, zorientowałam się, że koleżanka daleko nie uciekła i jeśli się sprężę, dojdę ją przed dwudziestym. Wyrosła jednak przede mną MAŁA przeszkoda - "góra śmierci". Miałam przeczucie, że to ostatnia. Spięłam się w sobie, wykrzesałam resztki sił i ambicji. Miałam nadzieję, że na szczycie popchnie mnie wiatr i poniesie do samej mety. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy po lekkim zbiegu wyrosła kolejna "góra śmierci"... Nie wiem, kto ją tam postawił:) To już było ponad moje siły. Doczołgałam się jakoś, ale nie miałam siły na finisz. Na mecie mało nie zemdlałam. Ale wiedziałam, że wynik poprawiłam. Po ogłoszeniu wyników okazało się, że aż o 4 minuty! Prawie jedna wenta na kilometr lepiej:)
Idzie lepsze...:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Szafran (2009-03-21,20:11): to gratuluję Reniu ,>) Jak ja Cię przeoczyłem ,>( dyzio1t (2009-03-21,20:39): No widzisz ty masz już co poprawiać,ja jeszcze nie biegałem tak długo,(może jutro wypracuję sobie jakąś bazę).gratulacje.DY. kokrobite (2009-03-21,21:01): Brawoooooo!!! Renia (2009-03-21,21:30): Ukryłam się pod dużymi okularami;))) dario_7 (2009-03-22,00:07): Reniu, gratuluję!!! To był wspaniały dzień i cudowne powitanie wiosny! Jeszcze nie jedna życiówka przed Tobą! :))) Marysieńka (2009-03-22,00:14): G R A T U L U J Ę.... Tego roku jeszcze wiele, życiówek "padnie" Twoim "łupem" :))) andrzejhaz (2009-03-22,18:48): Reniu nieźle blogujesz.... i gratulacje za RŻ na bardzo wymagającej trasie. Kkasia (2009-03-23,08:37): dołączam się do gratulacji! musisz mieć niezłą siłę annahaz (2009-03-23,11:48): Gratulacje Reniu !!! mnie także w swoim piątym półmaratonie udało się poprawić RŻ na tej trudnej trasie. Renia (2009-03-23,15:49): Przyznaję: z wiatrówką przesadziłam. Ale za to miałam spódniczkę (jak Kluseczka:))) Grażyna W. (2009-03-23,21:16): Reniu, życióweczka na takiej trasie to super sprawa :) na zdjęciu fruniesz, jak motylek :) brawo ! Renia (2009-03-24,07:44): Dziękuję wszystkim za miłe słowa:) Hepatica (2009-04-03,09:38): :). Dziewczyna z ambicjami:))). Jak bić rekord to na wymagającej trasie, a nie na jakimś tam płaskim stole:).
GRATULUJĘ!!!
|