2009-01-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Infekcja. (czytano: 145 razy)

Skoro wszyscy trochę narzekają na swoje samopoczucie, to i ja dorzucę swoje trzy grosze. Tak, jak się obawiałam - moje fatalne samopoczucie podczas sobotniej piętnastki spowodowane było świeżo rozwijającą się infekcją. Mimo wszech ogarniającej słabości udało mi się dowlec do końca, a nawet (z pomocą barierki) pokonać schody:)
W nocy w gorączce, walczyłam dzielnie z paskudztwem i... chyba się udało.
Jednak dzisiaj ledwie wybiegłam na przebieżkę, dopadła mnie duszność. Już po pierwszym okrążeniu spociłam się, jak rex. Ogarnęła mnie słabość. Wymęczyłam jeszcze kilka okrążeń i z ulgą wróciłam do domu.
Nie poddam się tak łatwo! Witaminki, miód, cytrynki i pod kocyk. Na szczęście mam teraz ferie. Mogę poleniuchować i spokojnie dojść do siebie. I tak uważam, że w tym roku trzymam się nieźle. To moja pierwsza infekcja od roku i chyba obędzie się bez pomocy lekarza. Oby;)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2009-01-26,16:17): A może lepiej wybrać się do lekarza??? Mój małżonek sam się "leczył" przez tydzień a teraz mija drugi tydzień jak na antybiotykach "jedzie:)))) Szafran (2009-01-26,16:27): może te poty w czasie biegu są lepsze od tych pod kołderką ,>) akrass (2009-01-26,19:08): szybkiego powrotu do zdrowia życzę :) ja już zacząłem BPS przed sezonem ;) kokrobite (2009-01-26,22:21): Dasz radę, wirus już umiera, ale i tak życzę Ci zdrówka :-)
|