2008-03-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Kolejny wieczór z Gór± (czytano: 96 razy)

Już powoli robi się rutyna z Gór± Moczydłowsk±. Wła¶ciwie nie ma dla mnie poza ni± alternatywy, je¶li chce się biegać bez czołówki po zmroku po miękkiej nawierzchni, a do tego robić podbiegi. Bo główny stok Góry, kiedy¶ narciarski, ma ¶wietne o¶wietlenie. Bardzo fajna jest też żwirowa alejka po przeciwnej stronie, co prawda zakrzaczona i nieo¶wietlona, ale równiutka, bez dziur i jasno ¶wiec±ca prawie białym żwirkiem. No i już znana jak własna kieszeń. Góra ma jeszcze tę zaletę, że psa można na niej luzem pu¶cić. Policjanci tam się nie kręc±, a potrafi± się tego czepić. Gdzie indziej, np. w Lasku na Kole albo na fortach to s± regularnie, zwykle konno, co jeszcze bardziej sprawę z psem komplikuje. Zreszt± w ogóle mało kto tam się na Górze wieczorem kręci, zwłaszcza od strony żwirówki, stosunkowo najwięcej szukaj±cych osamotnienia ( ;-) ) par. Na stoku narciarskim to i owszem, od czasu do czasu kto¶ z psem się trafi, ale bez awantur.
No i wczoraj też zrobiwszy dzieciarni obiad i niestety sam naładowawszy kałdun, po półgodzinnej odsapce ruszyłem o 19.50 na Górę. Sucho było, rzeĽko, do¶ć dobre warunki. Oczywi¶cie w drodze w obie strony był jak zwykle przystanek na 5 minut ćwiczeń przy siłowni w Parku Szymańskiego. Żoł±dek dawał znać o sobie, zwłaszcza na pocz±tku. Było w sumie 6 żwirowych kółek i 5 szybkich podbiegów po największej stromiĽnie od knajpy do szczytu po linii prostej, czyli pod latarniami. Jeziorka tym razem odpu¶ciłem. Czas 1:26, dystans około 12 km, deniwelacja 200-250 m.
A dzi¶ też miałem w planach trening z psem za dnia, a tu leje jak z cebra. Niż, ledwo się zeskrobałem, dzieciaki jeszcze ¶pi±, Anka pojechała do roboty. Zajrzałem do prognozy ICM, a tu lać ma cały dzień, od popołudnia trochę słabiej (może wtedy trening?), w nocy z soboty na niedzielę też. Teraz ci¶nienie idzie w dół, za kilka godzin ma zacz±ć ostro i¶ć do góry. Czyli szykuje się jeszcze ból głowy. I w nocy ma nieĽle wiać, do 60 km/h. No to lekka wichura będzie, nie parkować pod drzewami aut.
Jutro biegnę z Grze¶kiem półmaraton w Wi±zownie. Jutro na szczę¶cie ma być sucho i tylko kilka stopni powyżej zera. Najgorszy byłby wiatr, słynny wi±zowski wmordewind, ale w niedzielę w południe ma się już uspokoić. Zobaczymy...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |