2013-04-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Jeszcze raz Cross - ktoś zapytał mnie o wrażenia. (czytano: 379 razy)

243 osoby startujące, z czego 43 to kobiety w różnych kategoriach wiekowych.
W porównaniu z ponad 6 – cio tysięcznym tłumem w Poznaniu to była naprawdę kameralna impreza. I taki klimat najbardziej mi odpowiada, bo na trasie biegacze rozciągają się na całej długości i absolutnie sobie nie przeszkadzają. Nie depczą, nie popychają, nie wpychają się przed ciebie żeby tylko zgubić cenną sekundę. Po prostu biegną. Są takie momenty, że ma się przed sobą i za sobą tylko kilka osób i wówczas aż trudno sobie wyobrazić, że uczestniczy się w półmaratonie. Mimo, że kameralnie to impreza zorganizowana z rozmachem, bo też odbywały się jednocześnie biegi dla młodzieży na różnych dystansach, więc do mety dobiegali równocześnie uczestnicy kilku różnych wyścigów. Trochę surrealistyczne, bo wyłapywano nas na mecie żeby wręczyć odpowiedni medal, odebrać chipa i pogratulować. Jak ktoś zagalopował się z inną grupą to rozlegało się gromkie: HALO ! TUTAJ !
Ale po kolei. Gdy odebrałam pakiet startowy to wzięłam do ręki mapkę biegu i przyznam, że obracałam ją w rękach parę razy. Nie przepadam za trasami, po których biega się w kółko. Wolę biec z punktu A do punktu Z. Trzy pętle: 2 małe i jedna duża, zatem przez większość trasy biegniemy to samo. Już powiało nudą. Po pierwszej pętli już wiedziałam z czym mam do czynienia a czego nie lubię. Niemal cały czas pod górkę, podbiegi, podbiegi i jeszcze raz podbiegi po asfalcie. Potem owszem było z górki, ale trzeba było na tą górkę wbiec. Im wyższa górka tym fajniej się zbiegało, ale wiedziałam, że czeka mnie 3 – krotny REPLAY. Można dostać kręćka. Zwłaszcza, że każdy biegacz miał za zadanie SAM sobie liczyć pętle, bo na trasie stały tablice z oznaczeniami: strefa 1, strefa 2, strefa 3, tyle, że jedna obok drugiej. Jeśli ktoś za bardzo się zasłuchał w eMPe 3 lub za bardzo zamyślił nad tym, co będzie robić po biegu lub, czym go poczęstują na mecie to mógł się pogubić, które okrążenie biegnie. Ja też zwątpiłam i żeby być absolutnie pewną zapytałam ( wszak, kto pyta nie błądzi ) podbiegając po kubek z wodą stojące tam panie czy to, aby na pewno OSTATNIE okrążenie. One potwierdziły a ja na to: dzięki Bogu, bo to nudne jak flaki z olejem, na co one szczerze się roześmiały. Pewnie nie często spotykają tak "pozytywnie" nastawionego biegacza. Ostatnie kilometry to była wycieczka krajoznawcza po piaszczystej drodze na terenach ogródków działkowych. Piachu było tyle, że już wyobrażałam sobie jak zagrzebałabym się rowerem próbując tędy przejechać. Całą trasę wiał zimny wiatr – dla mnie super, bo było czym oddychać. Na początku temperatura wynosiła jakieś 2,5 stopnia potem wzrosła do 14. Jedyny plus tych 3 pętli był taki, że na trasie półmaratonu w mijanym gospodarstwie stał przy płocie prześliczny źrebak. Mogłam go oglądać aż 3 razy.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jacdzi (2013-04-22,21:09): Faktycznie w kolko nie biega sie fajnie, po chwili zaczynamy sie czuc jak zwierzatko w klatce. Ale medal ok.
|