Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [10]  PRZYJAC. [22]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Nurinka6
Pamiętnik internetowy
Wirtualne pisadło, czyli pamiętnik (nie) biegaczki.

IWONA SOBOLEWSKA
Urodzony: 1965-04-17
Miejsce zamieszkania: POZNAN
36 / 111


2013-03-28

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Maraton rowerowy na własne życzenie (czytano: 284 razy)

 

Ważna persona znowu usiadła na s±siednim rowerku. To już powoli robi się standard.
Nawet padło pytanie czy ów rowerek jest wolny. Wolny a jakże niech siada ! Niby mnie to nie przejęło a jednak. Jedyne, co mnie uspokoiło to fakt, że ON na pewno nie pojedzie TYLE spinningów ile ja. Nie ma najmniejszych szans ! Na pewno jest dobry ale NIE aż tak !
( ciekawe po kim taka jestem skromna ? ). Nie pomyliłam się. On skończył swój trening po jednym spinningu - ja zostałam na wszystkich czyli 4 godzinach. I to dopiero była jazda w progach nie tylko beztlenowych ale i bez życiowych - na granicy życia i ¶mierci, przy niemal płaskim EKG. W takiej sytuacji pozostaje tylko wezwać R – kę. Tym razem obyło się bez. Było jednak masakrycznie ciężko, ale przecież sama sobie takie co¶ zafundowałam !
Nikt mnie nie zmuszał !. Mogłam sobie tylko wyobrazić, co czuj± maratończycy, co czuj± triatloni¶ci, wreszcie co czuj± alpini¶ci ! ¦ciana ! Zaczynam rozumieć znaczenie tego słowa.
Ja czułam się chyba porównywalnie. Wszystkie mię¶nie i ¶cięgna napięte do granic wytrzymało¶ci, narastaj±cy ból stawów kolanowych, szczególnie w pozycjach biegowych,
a tych nie brakowało niestety ! ( ciekawe ile 4flexów będę musiała zje¶ć żeby to naprawić ?) Każdy z instruktorów jakby się uwzi±ł tego dnia ! Biegi, podbiegi, przebiegi w każdej możliwej wersji i tempie. A na dodatek wmawiali nam z anielskim u¶miechem, że przecież kochamy to ! No kochamy ! Naprawdę ! Ale nie tyle !
Treningi były super jak zwykle, ale każdy z osobna natomiast już razem stanowiły ogromne wyzwanie ale ja, jako uparta baba, postanowiłam pokazać sama sobie ( wła¶ciwie po co ? ), że dam radę, że to bułka z masłem. No i dałam, bo czemu by nie, ale bułka masłem to nie była. Raczej twarda jak kamień tygodniowa begieta. Jak tu j± ugryĽć nie łami±c przy tym zębów ? Dylemat na miarę : „być albo nie być ?” Shakespear’a tu w wersji uproszczonej: „ gryĽć albo nie gryĽć ?.” Ja ugryzłam. Nie straciłam ani jednego zęba !
To w ramach mojego pseudo planu przygotowawczego do Poznańskiej połówki.



Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


jacdzi (2013-03-29,11:16): 4 godziny spiningu!!!!! Wariactwio, szalenstwo, samobojstwo!!! Pamietaj aby z tydzien przed startem w Poznaniu odpuscic troche intensywnosc pedalowania. A ON chodzi Ci mocno po glowie;-)
Namorek (2013-03-29,14:39): A znasz Ty powiedzonko o dzbanku i uszku ... ? Szkoda by było gdyby¶ musiała zrobić sobie dłuższ± przerwę .No chyba że chciała¶ JEMU zaimponować to co innego - ale czy warto ? :-)







 Ostatnio zalogowani
Grzegorz Kita
00:30
GrandF
00:04
VaderSWDN
00:03
Bartu¶
23:32
waldekstepien@wp.pl
23:31
Ryszard N.
23:21
gpnowak
23:16
gustav000
22:56
bur.an
22:49
Lucas
22:38
kasjer
22:33
uro69
22:29
Monte99
22:27
Piotr100
22:23
kasar
22:20
Inek
21:49
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |