Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [55]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
kokrobite
Pamiętnik internetowy
Widziane z tyłu

Leszek Kosiorowski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Jelenia Góra
255 / 300


2014-05-25

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Biegania brakuje jak jasna cholera (czytano: 543 razy)



Duży pies był w kagańcu, ale bez smyczy, podbiegł do mnie szybko z kilku metrów. Ledwo mnie dotknął, ale odruchowo zrobiłem gwałtowny ruch. Od razu poczułem ból w lewej łydce, nie mogłem nawet zrobić kroku. Posiedziałem na trawie, z 10 minut, ból nie mijał. Zrobiłem odwrót, ciągnąc lewą nogę jak kłodę przez ponad dwa kilometry do biura, koło którego czekał mój samochód.
A tak zaczynało być dobrze z moim bieganiem. Trzeci miesiąc regularny, ponad 200 km. I jeden moment wszystko psuje. Od razu mi się przypomniały opowieści słyszane, czytane i oglądane o strzelających włóknach mięśniowych, gdy zrobi się coś zbyt gwałtownie bez rozgrzewki.
U mnie stało się to w siedemnastej minucie wolnego biegu, jeszcze nawet nie zacząłem się rozkręcać. Na początku terenowej drogi pomiędzy Cieplicami a Marczycami. Biegłem około godziny 18, po pracy. To miała być spokojna godzina, po drodze chciałem zdobyć Grodną i zobaczyć sztuczne ruiny zamku.
Psa widziałem z odległości kilkudziesięciu metrów. Para ludzi około pięćdziesiątki, która mu towarzyszyła, szła kilka metrów za nim. Gdy się do niej zbliżałem, ona powiedziała do niego coś w tej sprawie, a on do mnie, że pies ma kaganiec. Potem czekali, aż dojdę do siebie, proponowali pomoc, dali numer telefonu.
Dziewięć dni przed maratonem taki numer. Nie wiem dokładnie, co mi się stało, bo zderzenie z publiczną służbą zdrowia było... Wiadomo, jakie. Terminy u ortopedy najbliższe za wiele tygodni. Pójdę prywatnie do lekarza sportowego. Muszę wrócić do biegania maratonów.
Moja diagnoza to naderwanie mięśnia. Nigdy czegoś takiego nie miałem. Minęły dwa dni, a ja głównie leżę, bo chodzenie przychodzi mi z trudem.
Dotychczas wszelkie biegowe problemy zdrowotne, które mnie dotykały, były związane ze zmęczeniem, przeciążeniem. Nie licząc efektownych, ale powierzchownych i niegroźnych potłuczeń z powodu upadków, nigdy nie stało mi się nic złego wskutek jakiegoś nagłego zdarzenia.
Pocieszam się, że inni mają większe zmartwienia i że z tego przecież wyjdę. Ale lada moment miałem startować w dwóch fajnych biegach i szlag wszystko trafił. Nie mam pojęcia, ile zajmie powrót do pełnej sprawności, o długim bieganiu nie wspominając.
Siedzenie w domu to nie moja bajka. Brakuje mi biegania jak jasna cholera.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Tr (2014-05-27,12:29): Ja bym się zdrowo wkurzyła. Przykro mi, że niczemu nie zawiniłeś a biegać nie możesz. Szkoda słów na temat "rozgarniętych" właścicieli psów..
kokrobite (2014-05-27,13:02): Fizjoterapeutka kazała jak najwięcej leżeć. Jutro idę do lekarza sportowego.







 Ostatnio zalogowani
crespo9077
11:54
martinn1980
11:52
Stonechip
11:36
mariuszkurlej1968@gmail.c
11:31
jakluczak
11:31
uro69
11:31
Paw
11:23
arturM
11:10
kubawsw
11:02
cinekmal
10:45
Dana M
10:39
wypar@interia.pl
10:35
Leno
10:22
ruski22
10:05
aniaf
10:02
Admin
09:58
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |