Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [9]  PRZYJAC. [73]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
a.Klimczak
Pamiętnik internetowy
Zapiski w biegu

Adam Klimczak
Urodzony: 1988-11-26
Miejsce zamieszkania: Kraków
80 / 143


2012-12-29

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Szczeliniec (czytano: 339 razy)

 

Dziś przed 7-mą wyjazd do Wambierzyc. Zatrzymaliśmy się na parkingu na terenie mini zoo i ruszyliśmy(o 9:00) na południowy zachód niebieskim szlakiem. Pogoda była przyjemna, humor dopisywał. Krążyliśmy szlakami pozwalającymi nam odkryć piękno formacji skalnych nazywanych "skalnymi grzybami". Po obejrzeniu większości z nich(mnie tam niezbyt to interesowało) ruszyliśmy czerwonym szklakiem na zachód w kierunku Szczelińca. Szlak zrobił się nudny, prowadził po płaskim terenie szeroką drogą, zresztą potem zeszliśmy ogólnie poza szlak i zasuwaliśmy szosą. Podejście na Szczeliniec od strony Karłowa po oblodzonych schodach nie było proste. Tam też spotkaliśmy tłumy turystów, których w liczbie 7 widzieliśmy przez poprzednie 3 godziny :)
To pokazuje poziom turystyki w Polsce, podjechać na parking i wejść na górkę, najlepiej jeszcze w stanie wskazującym na spożycie.
Ze Szczelińca zeszliśmy niebieskim szlakiem północnym zboczem tej charakterystycznej góry. Po przejściu drogi prowadzącej w kierunki znanej mi skądinąd Pasterki, schodząc w dół głęboką doliną, napotkaliśmy na ciekawe ruinki, jak się później okazało, małej wioski Karłówek, opuszczonej po II Wojnie Światowej. Dalej było trochę łatwego szlaku, ale za szosą stu zakrętów zaczął się szlak zboczem góry, szalenie wymagający technicznie. W dodatku zaczęło się ściemniać. Został kawałek drogi, ale szlak szedł zakolami, postanowiliśmy to skrócić trasę i polecieć na azymut.
W końcu mój kompas się przydał. Mieliśmy szczęście, i w miejscu w którym mieliśmy zboczyć ze szlaku nie było urwiska skalnego ani puszczy nie do przejścia, tylko jakby uszykowany dla nas jar, grubo usłany bukowymi liścmi. Praktycznie jak po sznurku ruszyliśmy w kierunku Wambierzyc, do czekającego na nas automobilu. o 17 byliśmy na miejscu, było już całkiem ciemno.

Zmęczony byłem strasznie, nie mam pojęcia ile km przeszedłem.
A wczoraj zrobiłem około 17km z Adą, w tym podbiegi w tempie ile fabryka dała. Po tym masaż, ale zakwasy nadal nie przeszły, a teraz sam nie wiem od czego mnie bolą nogi, po środowych zbiegach ze Ślęży, czwartkowej wycieczne biegowej na 28 km czy dzisiejszej eskapadzie?

Zobaczymy jak jutro będę śmigał po Ślęży i Raduni. Nawet nie chcę myśleć o wysiłku jaki nam nie czeka.

na zdjęciu stoję nad przepaścią, ubrany w piękny polarek wylosowany w Zimnarze 2012 w Jelczu, górka w tle to Szczeliniec Wielki

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
crespo9077
11:54
martinn1980
11:52
Stonechip
11:36
mariuszkurlej1968@gmail.c
11:31
jakluczak
11:31
uro69
11:31
Paw
11:23
arturM
11:10
kubawsw
11:02
cinekmal
10:45
Dana M
10:39
wypar@interia.pl
10:35
Leno
10:22
ruski22
10:05
aniaf
10:02
Admin
09:58
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |