Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [109]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Przemek_G
Pamiętnik internetowy
Bieganie...nałóg który mnie wzmacnia...

Przemysław Giżyński
Urodzony: 1979-04-06
Miejsce zamieszkania: Płock
393 / 455


2011-12-31

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Rok 2011 - podsumowanie (czytano: 504 razy)

 

W blogu podsumowującym 2010 rok napisałem, że był to zdecydowane najlepszy okres w mojej przygodzie z bieganiem. Cóż mogę napisać teraz, gdy w 2011 poprawiłem rekordy życiowe w maratonie, półmaratonie i na 10 kilometrów? Chyba muszę dołożyć jeszcze jedno „naj” :)
A było to tak:

Wyścigowy styczeń
Rok zacząłem od „mocnego uderzenia” zwyciężając we Włocławku w biegu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na dystansie 7 km. Później był jeszcze tradycyjny start w Biegu Chomiczówki gdzie z niezłym wynikiem (51:06) zająłem 10 miejsce na 15 km. Udało się zrobić dużo dobrej roboty treningowej i sprecyzowane zostały plany startowe na wiosnę – Półmaraton Warszawski i Maraton Wiedeń.

Pracowity Luty
Miesiąc w którym rozpocząłem właściwe przygotowania maratońskie i zaliczyłem jeden udany start treningowy w Biegu Trzech Jezior, kończąc go z wynikiem 52:02. Uczestniczyłem we wszystkich dziewięciu edycjach tej imprezy. Do treningu wprowadziłem trening na bieżni mechanicznej co pozwoliło mi wykonać kilka trudnych szybkościowych treningów gdy za oknem był śnieg, mróz i ślizgawica.

Intensywny marzec
Miesiąc, w którym przygotowania do Wiednia weszły w decydującą fazę. Momentami było ciężko, ale nie chciałem jechać do Wiednia tylko na wycieczkę. Wszystko szło zgodnie z planem. Może suma kilometrów nie była oszołamiająca ale jakość treningów wykonanych w trudnych warunkach była dobra. Czułem, że forma idzie! Potwierdzeniem był start kontrolny w Półmaratonie Warszawskim i nowy rekord życiowy 1:11.16. Poza tym 3 miejsce w kategorii wiekowej zdobyte na tak prestiżowej imprezie znacznie podniosło moją pewność siebie.

Maratoński kwiecień
W kwietniu były dwa starty: kontrolny w Gnieźnie na 10 km i długo wyczekiwany maraton w stolicy Austrii. W Gnieźnie sprawdzian wyszedł obiecująco więc do Wiednia wyjeżdżałem po dobry wynik. Było lepiej niż sobie wymarzyłem. 2:26.43! Zaskoczenie wielkie. Długo docierało do mnie, że tak szybko pobiegłem.

Startowy maj
W maju chciałem się jeszcze pościgać na maratońskiej formie, jednak znowu się sprawdziło, że zostawiam całą formę na starcie docelowym, a później jest już „mizeria”. Tak było właśnie w Kruszwicy gdzie pobiegłem półmaraton w czasie 1:13.15 i dwóch krótkich lokalnych biegach.

Szybkościowy czerwiec
Ten miesiąc poświęciłem na poprawę szybkości. Większość treningów była nastawiona na kształtowanie prędkości. Celem był start na 3000 metrów na bieżni w warszawskim Warsaw Track Cup. Było ciekawie, ale na zawodach wyszło słabo. 9:31 to zdecydowanie nie był wynik w jaki celowałem. Później był jeszcze start w Glinojecku na 10 km gdzie pojechałem trochę zarobić i cel został osiągnięty.

Lipiec –start i roztrenowanie
Lipiec zacząłem mocno startując w zawodach w Ciechanowie na 15 km. Pamiętam że pogoda była jak w październiku i biegło mi się rewelacyjnie. Nabiegałem 51:18 z czego byłem bardzo zadowolony. Później zacząłem roztrenowanie, by pod koniec miesiąca zacząć przygotowania do zaplanowanego na październik maratonu w Amsterdamie.

Zabiegany sierpień
Sporo kilometrów, trening wykonany w 100 procentach. Jeden start treningowy w Pyzdrach na 10 km gdzie męczyłem się strasznie w upale. Chyba później to zaprocentowało.

Ciekawy wrzesień
We wrześniu wyjechałem z Karoliną na kilkodniowy wakacjo-obóz do Krynicy Zdrój. Wystartowałem tam treningowo w Życiowej Dysze gdzie nabiegałem z górki 32.52. Zrobiłem tam dużo solidnej roboty treningowej. Po zjeździe z obozu wystartowałem w Półmaratonie Lechitów. Formy jeszcze nie było – wynik 1:16:)

Wielki Październik
Październik był miesiącem w którym miałem zbierać plony po wykonanej w poprzednich miesiącach pracy. Najpierw był start na 10 km w Płockim Biegu Tumskim. Można powiedzieć że go wygrałem bo jako pierwszy pokonałem całą atestowaną trasę. Poza tym poprawiłem rekord życiowy o 1 sekundę kończąc bieg z wynikiem 33:00. Później był główny start jesieni. Bieg fantastyczny, wynik również 2:27.40. Szkoda trochę że zabrakło mocy po końcowych kilometrach bo życiówka była w zasięgu. Na koniec był XXXI Bieg Soczewki z BOP, którego byłem głównym organizatorem. Udało się, bo widać było zadowolonych biegaczy. Było pracowicie, ale warto było.

Odpoczynkowy listopad
Roztrenowanie które zacząłem w październiku „wyciągnęło” się na sporą część listopada. Tego mi było trzeba. Dużo pracy kosztowała nas przeprowadzka do naszego nowego mieszkania.

Grudzień – przygotowania rozpoczęte
W grudniu trenowałem już normalnie. Co prawda w okresie przedświątecznym szyki pokrzyżowała mi choroba ale przeciętną treningową podbudowę udało się wykonać.

Rok zakończyłem z kilometrażem dość skromnym bo tylko 4600 km, ale za to z wynikami chyba niezłymi jak na amatora. A chyba o to chodzi aby jak najmniejszym nakładem sił zdobywać życiowe wyniki:)
Oby następny rok przyniósł równie dużo wrażeń, chociaż tak ciekawych wyjazdów jak w tym roku nie zaplanowałem. Jak zdrówko dopisze powalczę o nowe cele!
Na zdjęciu obok nasza Olusia, która w tym roku ukończyła 4 biegi, w tym jeden w wózku, chyba z nowym rekordem Polski na 10km 38 minut:)


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
maratonczyk
18:19
Bystry1983
18:10
ruski22
18:07
JACEK W.
18:01
rolkarz
17:59
malkon99
17:56
dziadekm
17:48
macka01
17:47
dionizy62
17:43
uro69
17:42
mihone
17:25
42.195
17:20
Admirał
17:14
Wojciech
17:12
gpdanis
17:07
krzysztofg
17:07
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |