Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [109]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Przemek_G
Pamiętnik internetowy
Bieganie...nałóg który mnie wzmacnia...

Przemysław Giżyński
Urodzony: 1979-04-06
Miejsce zamieszkania: Płock
367 / 455


2011-06-21

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Warsaw Track Cup (czytano: 974 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://www.sciezki-biegowe.pl/nasze-imprezy-2/warsaw-track-cup/

 

Zwieńczeniem moich stadionowych treningów szybkościowych miał być dzisiejszy start na 3000 metrów w Warsaw Track Cup. Impreza bardzo ciekawa, innowacyjna i wyjątkowa bo odbywająca się na stadionie. Do tego bardzo ładnym bo na Warszawskiej Agrykoli. Do wyboru trzy dystanse: 1000, 1500 i 3000 metrów. Biegi odbywające się w seriach po około 20 zawodników. Super!

Do Warszawy ruszyliśmy z Karoliną po południu bo nasze serie zaplanowane były na 19.30 i 19.50. W stolicy byliśmy punktualnie o godzinie otwarcia biura zawodów czyli o 18.30. Organizatorami zawodów był mój brat Mariusz i grupa naszych znajomych, więc nie będę pisał jaka była organizacja bo na pewno nie byłbym obiektywny:) Ale moim zdaniem wszystko było profesjonalnie zorganizowane.

Po rozgrzewce o 19.30 ruszyła do boju Karolina. Dużo ją ten bieg sił kosztował, ale ukończyła z niezłym czasem 12:27.

Przyszła kolej na mnie. W mojej serii biegł kolega Łukasz Kalaszczyński z, którym umówiłem się na współpracę. Miałem poprowadzić pierwsze 500 m w tempie 3’03”/km, a później Łukasz miał prowadzić w dalszej części dystansu. Warunki do biegu mieliśmy idealne, więc można było powalczyć o dobry wynik.

Ruszyliśmy!

Na pierwszym wirażu wyszedłem na prowadzenie. Czułem luz i nawet nie przypuszczałem że biegnę za szybko, ale na 200-setnym metrze okazało się że jest o 3 sekundy za mocno. Lekko zwolniłem ale chyba nie tyle co powinienem. Na 500-setce Łukasz zmienił mnie na prowadzeniu. Później wyprzedziło mnie jeszcze dwóch zawodników. Biegłem za nimi. Biegło się w sumie nie najgorzej, ale gdy usłyszałem na kilometrze jaki mamy czas trochę się przestraszyłem bo było bardzo szybko 2:57. Aż o 6 sekund za szybko. Oznaczało to tylko tyle że albo będzie super wynik albo wielka klapa…
Na tak szybkie bieganie nie byłem przygotowany i niestety było to drugie. Zapłaciłem za to zbyt intensywne tempo na kolejnych okrążeniach. Problemy zaczęły się na 3 okrążenia do mety. Grupa uciekła, a ja coraz bardziej cierpiałem. Dwa ostatnie kółka chciałbym wymazać z pamięci. Dotruchctałem jakoś do mety z czasem 9:31.58.

Fajny bieg, ale taktycznie w moim wykonaniu beznadziejny. Jednak dla mnie stadion dalej nie jest naturalnym środowiskiem, ale w sobotę będzie asfalt i tam powinien się już czuć jak ryba w wodzie. Kolejne starty się zbliżają, a wnioski z tej trójki muszę wyciągnąć i wykorzystać w przyszłości.

A narazie trzeba się cieszyć bo była nowa życiówka, bo na 3 km dotychczas jeszcze nie biegałem:)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Master Piernik (2011-06-22,11:58): Gratuluję życiówki ! Jak czytałem Twój wpis od razu przypomniał mi się mój pierwszy start na 3000m w Białej Podlasce podczas MP AZS-ów w 2010 roku, identyczna sytuacja zacząłem bardzo mocno-tak jak Ty nie byłem przygotowany na tak szybki bieg i zakończyłem z wynikiem 9:33 z groszem... W sobotę się pościgamy :) Do zobaczenia !







 Ostatnio zalogowani
bur.an
22:49
Lucas
22:38
kasjer
22:33
uro69
22:29
Monte99
22:27
Piotr100
22:23
kasar
22:20
waldekstepien@wp.pl
22:18
Inek
21:49
maratonczyk
21:48
Raffaello conti
21:44
timdor
21:30
soniksoniks
21:15
ruski22
21:10
seba1
21:09
agnieszka walczak
21:08
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |