2010-07-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Rzuty (czytano: 250 razy)

W końcu.
Wczoraj trenowałem (jak prawie codziennie) z Ol± rzuty na egzamin. To był wyj±tkowy trening. W końcu poczułem te rzuty, a trenuję je od dłuższego czasu – najpierw z Magd± teraz z Ol±.
Zaczynaj± mi wychodzić, czuje je i ich moc. Ola jest trochę mniej zadowolona, bo mimo iż założenie jest, że jej nie rzucam, tylko zatrzymuję się po wej¶ciu do rzutu, to jak mnie poniosło to i wyl±dowała na podłodze kilka razy. Cieszyłem się jak małe dziecko. Ola stwierdziła, że cieszę się jak Piotrek, kiedy dostaje nowe chłopki z Gwiezdnych Wojen. Może, ale sztuki walki dostarczaj± mi autentycznej rado¶ci i szczę¶cia, szczególnie, kiedy po miesi±cach wysiłków, setkach nieudanych powtórzeń, techniki zaczynaj± mi wychodzić i zaczynam czuć to nie okre¶lone co¶ co u¶wiadamia mi prawidłowo¶ć tego co robię. Oczywi¶cie sobotni egzamin zweryfikuje moj± euforię, ale póki co jestem bardzo zadowolony.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu mamusiajakubaijasia (2010-07-28,12:44): Nie ma to jak bezkarnie rzucić kobietk± - nie? :)))) Sheng2 (2010-07-28,12:47): no ja tak do tego nie podchodzę ale samo rzucanie jest fajne - szczególnie je¶li dobrze wychodzi :D Bazyliszek76 (2010-07-28,15:31): Troche bolało ale to nic :) Sheng2 (2010-07-28,15:36): Następnym razem postaram się być delikatniejszy
|